10.3 C
Szklarska Poręba
czwartek, 21 października, 2021

Szklarska i bezdomni

Pożar i śmierć wywołały pytania, do nas i do naszej wspólnoty. Jednak jest wiele rzeczy, które dzieją się przez cały czas i powinny być wypowiedziane głośno.

Gmina działając przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej prowadzi spis bezdomnych znajdujących się na terenie Szklarskiej, zbiera informacje o osobach bezdomnych, które przestają pojawiać się w Ośrodku. Zapewnia im ciepły posiłek i rozdawanie jedzenia. MOPS prowadzi także warsztaty kulinarne, pokazujące co można przygotować z otrzymanych produktów. Osobom bezdomnym, które godzą się na przebywanie w noclegowni przynajmniej na okres zimy (wiadomo, że zgoda owa obejmuje deklarację trzeźwości), jest takie miejsce przez Miasto zapewniane. Mieszkania socjalne przy ul. Waryńskiego mogą być lokalami  przeznaczonymi dla bezdomnych. W ostatnim czasie dwójka bezdomnych zamieszkała na Średniej. Po jakimś czasie, jedna z osób musiała zostać wyeksmitowana, gdyż nie wypełniała umowy najmu (dewastowała lokal i nie płaciła za niego), ale druga mieszka (płaci i dba).

Jednak oprócz adaptacji bezdomnego do nowych warunków i związanych z tym problemów, odbijamy się od ściany braku i niemożności. W poradzeniu sobie z problemem dostępności mieszkań socjalnych dla bezdomnych nie pomagają, po pierwsze, mizeria polskich gmin w ilości takowych, po drugie,  rozwiązania prawne, które wyraźnie mówią, że o przyznanie lokalu socjalnego osoba bezdomna powinna zgłosić się do gminy ostatniego miejsca zamieszkania i tam powinna złożyć wniosek o przyznanie lokalu socjalnego. W przypadku złożenia wniosku w innej gminie, zostanie on odrzucony. Mizeria lokalowa powoduje długie okresy  oczekiwania na mieszkanie socjalne. Ilu bezdomnych w Szklarskiej może się ubiegać o mieszkanie socjalne wedle  tych zasad?

Pojawiły się też glosy, że bezdomni sami wybierają swój los i ciężko im pomóc, na wiele rzeczy się nie godzą. Zacznijmy od danych. Już one same pokazują, że możemy różnic się w ocenie osób bezdomnych. Szacuje się, że bezdomnych w Polsce może być od 30 tys. do 300 tys.; dane pochodzące z noclegowni mówią o ponad 40 tys. (czyli osób, które skorzystały w danym roku z takich miejsc).

Dr Jerzy Żurko

W czasie studiów na UWr poznałem dr Jerzego Żurkę, socjologa który bezdomnością zajmuje się od początku lat 90. XX w. Ten temat przewijał się w badaniach, opracowaniach i w dyskusjach. W audycji radia TokFm dr Żurko powiedział, że obecny system jest dość optymalny, ale przede wszystkim w ulżeniu ciężkiej doli bezdomnych. Gorzej ma się sprawa z pomocą z wychodzenia z bezdomności. Obecnie funkcjonujący system nie spełnia roli leżącej w interesie społecznym, czyli w wychodzeniu z bezdomności.

„Spełniane są pewne funkcje, które w wychodzeniu z bezdomności pomagają, ale dzieje się to  niezależnie od samego systemu, nie jest to jego podstawową funkcją. Wraz z długotrwałą abstynencją odnawiają się powiązania społeczne, np. więzi z dawną rodziną, kierownicy nalegają, żeby ludzie kontaktowali się z bliskimi. To ułatwia wychodzenia z bezdomności – tłumaczy dr Żurko. (…) Statystycznie najczęściej z bezdomności wychodzą kobiety z dziećmi, jako najbardziej zmotywowane. Stanowią one połowę wszystkich osób, którym udało się wyjść z bezdomności, mimo że są radykalną mniejszością w całej puli bezdomnych” – dodaje.

Dr Jerzy Żurko wskazuje na  nasze błędne wyobrażenia na temat bezdomnych, że utożsamiamy ich z tułającymi się osobami, związanymi przede wszystkim z wielkimi miastami.

„Wśród całej puli bezdomnych w Polsce, 60 proc. funkcjonuje w obrębie instytucjonalnego systemu pomocy dla bezdomnych i są uwikłani w takie zależności instytucjonalno – organizacyjne, że im nie wolno się tułać. Oni mają być porządnymi ludźmi – mówi.”

Natomiast jego zdaniem bezdomni pozaschroniskowi są dużo bardziej poszkodowani przez nałóg alkoholowy, zdarzają się osoby uzależnione od narkotyków i z zaburzeniami psychicznymi, najczęściej w formie depresji, psychopatii poalkoholowej czy schizofrenii.

Komentarz dr Żurki na falach radia TokFm miał miejsce po emisji informacji, że w bramie londyńskiego apartamentowca zainstalowano kolce przeciwko bezdomnym i badaniach radia, w których 62% uczestniczących słuchaczy przyznało rację zarządcy. Dane podane przez socjologa wskazują że osoby, przed którymi zabezpieczają się zarządcy nieruchomości, to 40-procentowa mniejszość. I tu, pomimo pewnego zrozumienia racji lokatorów, dr Żurko wskazuje, że tego typu zabezpieczenia szkodzą przede wszystkim społeczeństwu, psychice i mentalności jego członków.

„Oni krzywdę robią samym sobie. Stosując kolejne takie “zabezpieczenia”, społeczeństwo utwierdza się w przekonaniu, że dopuszczalna jest np. możliwość pogardzania bezdomnymi i jest to akceptowalne – stwierdza i dodaje: – To zmienia mentalność społeczeństwa, sposób myślenia, odczuwania i percepcji rzeczywistości. Bezdomnym nie są w stanie zaszkodzić, ale kolejne osoby mogą się usprawiedliwiać, że nie pomagają ludziom i uważać, że są w porządku.”

Na koniec rozmowy dr Jerzy Żurko pokusił się o porównanie stosunku społeczeństwa polskiego do bezdomnych ze społeczeństwem niemieckim, skandynawskim i francuskim (gdzie kloszard jest integralną częścią kultury) i zauważył, że „(…) jest bardzo dobry. – Jesteśmy tolerancyjni wobec bezdomnych. Nie musimy mieć kompleksów” – dodał.

Generalizacja z racji ostateczności posiłkuje się ogólnym obrazem, ogólnym wrażeniem, zestawieniem pozytywów i negatywów. Na pytanie, jaki jestem na co dzień dla osób bezdomnych, musi odpowiedzieć sobie każdy z nas z osobna.

 

Źródło:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bezdomność
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16151124,Kolce__na_bezdomnych__w_bramach_apartamentowcow___Ludzie.html
http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=8082

Relacja z marcowego spotkania z cyklu „O socjologii z Literatką”


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16118965,Bezdomni_traktowani_jak_zwierzeta__W_Londynie_zwalczaja.html

 

 

 

2019 Michał Pyrek

- Reklama -

5 KOMENTARZE

  1. Większość z nas ma tendencje do przystosowywania ludzi bezdomnych do standardowego stylu życia. Wybór innej niż typowej drogi trudno nam zaakceptować. Oczywiście nie w każdym przypadku bezdomny dokonał wyboru, często tzw. los mu nie sprzyjał i ktoś został bez środków i dachu nad głową. Francuzi traktują kloszardów z życzliwością i zrozumieniem, jednocześnie zdejmują z siebie potrzebę pomocy bezdomnym. Pomagać należy, ale mądrze. Z jednej strony, każdy potrzebuje indywidualnego podejścia, a z drugiej, muszą być określone zasady pomocy i w zamian oczekiwania (warunki, wymagania) wobec otrzymujących pomoc od instytucji. Trudno znaleźć złoty środek, który uszanowałby wybór drogi życiowej bez dachu nad głową, a jednocześnie nie uzależnił od pomocy, która się należy potrzebującemu.
    Osobiście staram się nie oceniać ludzi bezdomnych, nie mam do tego prawa i nie znam ich kolei losu, za to uczę się patrzeć na nich z szacunkiem, który należy się każdemu człowiekowi.

  2. Jak powiada przysłowie Pan Bóg pomaga tym którzy sobie sami pomagają.
    Autor artykułu pozostawia otwarty temat.
    Zająć stanowisko, wyrazić swój pogląd, dać receptę. Czy jest nam potrzebny pomysł na bezdomnych?
    Czy mają poszczególni z nich jakiś pomysł na resztę swojego życia? Czy autor poznał kilku z nich i nabrał w ten sposób przekonania o możliwościach i sposobach pomocy bezdomnym?
    Czy pomysły autora i bezdomnych pokrywają się?
    tysiące młodych ludzi na przestrzeni najprzyjemniej 100 lat stawało na obczyźnie w sytuacji bezdomnych.
    Mieli jednak pomysł jak to zmienić.
    Pracą. Często nie znając języka, nie mając zaplecza wsparcia, a mając dumę by nie przyjąć jałmużny, pracowali, zarabiali, budowali swoją pozycję w obcym społeczeństwie.
    Jeżeli jest w człowieku wola zmienić swoją pozycję niech to czyni.
    Pracy ostatnio dostatek, Ukraińcu przyjeżdżają i nie mają problemu z znalezieniem lokum, pracy, życiem w obcym kraju, zaoszczędzeniem by powrócić do siebie z wsparciem dla swoich rodzin.
    Szacunek musi być obustronny.
    Zasady przestrzegane przez wszystkich,
    Proponuję zachować proporcję i w wychodzeniu z bezdomności stosować zasadę “pracuj i módl się”
    z przewagą pracy . a wtedy przestaną bezdomni być bezdomni.
    Jeżeli jednak niektórzy z nich uczynili bezdomność swoim pomysłem na życie , dajmy im żyć jak chcą
    Pozdrawiam
    dd

    • Pomoc socjalna siląca się na efektywność musi stosować metodę kija i marchewki. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Ani sam kij, jak przymusowe zamykanie w zakładach pracy w XIX wiecznej Anglii, ani sama marchewka, jak np. wprowadzanie do bloków niezakorzenionych Romów w latach 60. XX w. w demoludach (wprowadzanie było na siłę, więc to była marchewka z gruntu niejadalna, ale mi chodzi o sam pomysł). Efektywności nie osiągnie się jednak wyłącznie zaangażowaniem ludzi: pracowników, wolontariuszy i in., musi istnieć zaplecze i to zmieniające się do potrzeb i warunków zewnętrznych. Ostatnio są w modzie spółdzielnie socjalne i idą na to olbrzymie pieniądze, unijne i krajowe. Jednak praktyka pokazuje, że nie jest to idealne rozwiązanie, masa tych spółdzielni nie przeżywa dłużej niż 5 lat.
      Wydaje mi się, że powinna być ogólnokrajowa polityka obejmująca bezdomnych (nie chodzi mi o sieć instytucji pomocowych, ale system dostępny w każdej gminie dla każdego bezdomnego). O pomoc doraźną mogą się starać bezdomni na terenie całego kraju. O mieszkanie już nie. Problem wychodzenia z bezdomności dotyczy ich wszystkich: i tych, którzy działają w pijanym widzie i tych, którzy chcą się naprawdę zmienić swoje życie. Polityka uwzględniając równość dostępu, do każdego z nich powinna wyciągać rękę. Tu nie ma co psioczyć, że marnuje się środki. Żeby tylko tak budżetowe pieniądze były marnowane , to byłoby dobrze. Pozdrawiam, mp

  3. Jeżeli utożsamimy pojęcie „bezdomność” z „bezradnością”, to ukraińscy imigranci u nas, czy cała imigracja amerykańska, składa się z ludzi o szczególnej energii. Wcale nie bezradnych. Wyjeżdżali z rozpaczy, w ucieczce przed biedą, prześladowaniami czy beznadzieją w swoich krajach, a może w poszukiwaniu lepszego świata. Nasi bezdomni to, często lenie i abnegaci uzależnieni od alkoholu. MOPS ma dobre rozeznanie kto jest kim.
    Na marginesie, kto zaręczy, że w życiu wspomnianego lenia coś się nie zwichnęło na tyle trwale, że teraz nie jest w stanie wygrzebać się psychicznie z doła, w który się obsunął? Może tak się urodził, że wychowało go podwórko i nie ogarnia pędzącego świata?

    • to o czym piszesz Adminie to prawda.
      Dorzucę jeszcze tylko garść pytań, na które w każdym spotkanym przypadku bezdomności staram się sobie odpowiedzieć.
      Gdzie jest rodzina bezdomnych?

      rodzice,(zazwyczaj walczą o dzieci wpadające w pułapkę nałogów, sekt, czy też chorobę)

      dzieci ,(nie wiem która więź i poczucie odpowiedzialności silniejsze,) Co spowodowało zerwanie tych więzi, skutkujące odwróceniem się od rodziców?

      współmałżonkowie,jeżeli byli/są czy nie walczą o swoich najbliższych?

      Co trzeba zrobić, jakim być, że brak im tego podstawowego wsparcia?
      Gdzie Przyjaciele ? Koledzy z pracy? a może nawet z szkoły czy wojska.

      Jakie CV można by im napisać?
      Jakiego zajęcia by mogli się podjąć?
      i t p
      Innym zagadnieniem jest problem skuteczności i możliwości MOPSU
      I zagadnienie moralno-etyczne Dlaczego ludzie wrażliwi zwracają się do reszty społeczeństwa ?
      Szukają wsparcia? wzbudzają poczucie winy? solidarności?
      zagadnień na niejedną książkę , więc porzucam temat
      pozdrawiam
      dd

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje