6.6 C
Szklarska Poręba
wtorek, 21 września, 2021

Janusz dialogu

W zeszłorocznym raporcie Watchdog’a o wykorzystywaniu mediów społecznościowych przez samorządy można przeczytać, jak urzędnicy oraz pochodzący z wyboru burmistrzowie i prezydenci miast unikają dyskusji w swoich społecznościach. Najczęściej przez blokowanie niepożądanych użytkowników.

Sieć Obywatelska Watchdog podaje przykłady blokowania użytkowników w mediach społecznościowych tak na stronach oficjalnych, jak prywatnych (>>>raport). Warto zapoznać się również ze >>>zdaniem prawnika, znawcy Internetu Piotra VaGli Waglowskiego, który obserwuje praktyki informacyjne w samorządzie. Choć brakuje do tej pory orzecznictwa  wypracowanego w Europie w tym zakresie, to Watchdog przywołuje przykład wyroku “(…) Sądu Apelacyjnego w Stanach Zjednoczonych wskazujący, że Prezydent Donald Trump, blokując użytkowników, łamie pierwszą poprawkę do Konstytucji USA, która gwarantuje wolność religii, prasy, słowa, petycji i zgromadzeń.

Sytuacja, na którą chcę zwrócić uwagę nie dotyczy strony Miasta Szklarska Poręba w mediach społecznościowych, a prywatnego profilu Przewodniczącego Rady Miejskiej Janusza Lichockiego.

Pan przewodniczący umieścił swoje zdjęcie z podziękowaniami za wybór na stanowisko na ostatniej – XXXI sesji RM, która odbyła się 29 października. W >>>poście nie zamieścił dopisku: “proszę umieszczać w komentarzach wyłącznie gratulacje”, więc czułem się swobodny. Nie zamieściłem gratulacji, ale zgłosiłem swoje uwagi dotyczące “drugiej szansy” – ponownego wyboru na przewodniczącego rady Pana Janusza. Mój komentarz usunął. Było to dla mnie dziwne, ale ok, ma prawo. Nie ponawiałem.

Jednak pod tym samym postem przeczytałem w jednym z komentarzy z gratulacjami dla Pana Janusza i nadzieją dotyczącą Jego osoby, szczere słowa wyrażające poruszenie obecną sytuacją Szklarskiej. Autor komentarza – mieszkaniec Szklarskiej Poręby – jest aktywny w mediach społecznościowych, gdzie porusza się tematykę naszej gminy (a dzieje się to nie tylko na oficjalnych stronach), próbuje śledzić sprawy miasta na bieżąco. Krótko mówiąc interesuje się, martwi się i nie wie, co dalej ze Szklarską Porębą będzie.

W odpowiedzi do Mieszkańca zamieściłem komentarz o następującej treści:

 

Komentarz został usunięty przez świeżo upieczonego przewodniczącego rady Miejskiej.

Mogę zrozumieć niechęć do mnie, ale tu chodzi o obawy mieszkańca Szklarskiej Poręby, o jego zaufanie do samorządowców i pokładane nadzieje względem Janusza Lichockiego.

Czyżby doszło do pomylenia amnezji z amnestią? Jak mamy dyskutować o przyszłości Szklarskiej Poręby, o kierunkach jej rozwoju, zagrożeniach i jej mocnych stronach, gdy Pan przewodniczący unika dyskusji? Mieszkańcom należy się informacja, dokładnie i przystępnie podana wiedza, dlaczego Szklarska Poręba przeżywa boom inwestycyjny w taki sposób, jaki obecnie obserwujemy. Nie wystarczy wskazać: winny jest “X” albo “Y”, bo to jest załatwienie sprawy po łebkach.

Jak wytłumaczyć ograniczone możliwości obecnego burmistrza Mirosława Grafa i pracowników Referatu Rozwoju i Planowania Przestrzennego w odniesieniu do zmian planów zagospodarowania przestrzennego? Nie da się tego oddzielić od decyzji, które zapadły kilka czy kilkanaście lat temu. Decyzje nie spadły z nieba, ale podjęły je konkretne osoby, w tym Pan Janusz Lichocki. Kogo się pytać o te sprawy, jak nie głosujących w konkretny sposób radnych?

W czasie Wyborów 2018 roku wielokrotnie mówiliśmy publicznie wraz z koleżankami i kolegami z komitetu wyborczego “Lepsza Szklarska Poręba” o potrzebie przejrzystości samorządu, wskazywaliśmy transparentność jako jedyne skuteczne narzędzie kontroli urzędników i samorządowców. Jeśli brakuje tej przejrzystości np. przez brak realizacji do tej pory “centralnego rejestru umów” zapowiadanego w >>>7 Filarach (str. 2) przez “Gospodarnych Dla Miasta” i obecnego burmistrza, to właściwą drogą jest szczera i otwarta dyskusja. Swego czasu robiło w sieci furorę określenie “Janusze biznesu”, czyżbyśmy się doczekali w gminie “Janusza dialogu”? Szkoda, że tak się sprawy mają, bo dotyczy to naprawdę pracowitego i ogarniętego radnego.

 

Michał Pyrek

Poprzedni artykułŚwięto umarłych
Następny artykułUrocza powraca
- Reklama -

6 KOMENTARZE

  1. Witam !
    Temat dotyczący planu miejscowego należy rozwinąć i potraktować poważnie. Myślę, że mój profil jest po prostu nieodpowiedni.
    Jestem chętny do rozmów otwarcie na każdy temat.
    Pozdrawiam.
    Janusz Lichocki – Janusz dialogu.

  2. Do Janusza Lichockiego.
    Ty oczadział, czy jest już Was trzech – Kotecki, Lipin, Lichocki? Pierwszą dwójkę już zablokowałem na FB bo szkoda mi prądu na załgane “dziennikarzenie” ubierane w piórka dziennikarstwa.

    Łopatologicznie:
    1. Post służbowy umieszczony na profilu prywatnym nie przestaje być służbowym.
    2. Osoba PUBLICZNA staje się publiczną w każdym aspekcie swego bytu, a więc traci na prywatności. W pracy, w knajpie, w necie, w lesie – wszędzie.
    3. Zważywszy na punkty 1 i 2 – usunięcie z FB posta krytycznego komentującego wypowiedź służbową nosi znamiona paskudnej i prymitywnej cenzury.

    Mirek Graf nie rozumiał tego elementarza i wpadał w histerię w czasie kampanii wyborczej, gdy komentowałem w GŁOSIE SZKLARSKIEJ PORĘBY jego wypowiedzi samorządowe na prywatnym profilu Facebook’a. Ale to jest Graf :), ale Ty?
    Janusz, błagam – czy coś Cię ukąsiło? Czy może waaadza czymś Cię zaszantażowała zmuszając do takich ruchów? Jesteś szefem rady miejskiej, a więc jesteś osobą publiczną, a więc każdy Twój ruch, KAŻDY będzie komentowany w aspekcie pełnionej funkcji.

  3. Panie Michale,
    jako Przewodniczący Rady w kadencji 2010-2014 zostałem przez Pana wywołany do tablicy. Kwestionuje Pan zasadność podjęcia uchwały dotyczącej zmiany Planu Zagospodarowania Przestrzennego, dla terenów przy ulicy Oficerskiej, 11 Listopada, … Uchwały podjętej jak Pan podkreśla na ostatniej sesji Rady Miasta w tamtej kadencji. Chciałbym dodać trochę więcej “szczególików” o których Pan wspomina:
    – Uchwała podjęta na ostatniej sesji w kadencji ma taką samą rangę jak podjęta na sesji 28; 13 a nawet jeśli będzie potrzeba to na 50. Jak Pan dobrze wie, procedowanie uchwały o zmianie planu zagospodarowania przestrzennego w normalnym trybie trwa dosyć długo, bo tego wymagają przepisy stosownej ustawy. W tym przypadku mieliśmy procedurę bardzo długą, ponieważ stroną było DSDiK we Wrocławiu i każda rzecz wymagała uzgodnień z nimi, które trwały bardzo długo. Nie była to uchwała wrzutka na ostatnią sesję, prace nad tą uchwałą zaczęły się dużo wcześniej.
    W trakcie procedury planistycznej można składać swoje uwagi i wnioski. Przejrzałem dostępne w BIP dokumenty i nie znalazłem tam Pana uwag, do tej propozycji zmiany dotyczącej wysokości budynków.
    – Gdy cofniemy się w czasie do kadencji 2010-2014 roku i zobaczymy jaka wówczas była struktura obiektów hotelowych w Szklarskiej Porębie, to łatwo sobie można przypomnieć, że jedynym większym (a tak naprawdę średniej wielkości) hotelem w Szklarskiej Porębie był Hotel Bornit, który dysponował ca. 80 pokojami. Sprawnie funkcjonujące miasto turystyczne, musi mieć tą strukturę bardziej różnorodną, stąd decyzja o zgodzie na zaplanowanie hoteli w tamtych miejscach.
    – Porusza Pan kwestię wysokości. Nie są to, w żadnym przypadku obiekty bardzo wysokie, podobną wysokość ma blok mieszkalny na ul. Odrodzenia, DW Zdrowie, Hotel Bornit. W tamtej okolicy istnieją już przedwojenne budynki o podobnej wielkości (DW Rzemieślnik na ulicy Górnej, ZOL i przychodnia na Szpitalnej oraz Szpital na Sanatoryjnej).
    – Zgoda w tamtych miejscach wynikała także z chęci dywersyfikacji, by nie koncentrować ruchu turystycznego tylko w ścisłym centrum lub pod wyciągiem. Nie zgodzę się także z Pana określeniem, że są to obrzeża miasta.
    – Używa Pan niepotrzebnie skrótu myślowego, jakoby tamte decyzje związały ręce obecnemu burmistrzowi, tak nie jest i jeśli z wnikliwością prześledzi Pan dokumenty to z pewnością Pan to zauważy.

    PS. Wywoływanie do tablicy nieżyjącego od kilku lat Zbyszka Brożka jest niestosowne.

    • Do Zbigniewa Kubieli z dn. 05.11.2020 o 15:09
      Cieszę się, że zabrał Pan głos. Dyskusja o planach powinna być naturalnym zjawiskiem. Plany mają czasowe ograniczenie oddziaływania i powinny być poddawane ewaluacji. To, co dziś wydaje się odpowiednie (np. przyciągnięcie inwestorów), za 6-8 lat może stać się przekleństwem. Polityka przestrzenna gminy powinna uwzględniać także ewentualność wypłacania odszkodowań. Oczywiście nie w taki sposób, który może doprowadzić do sytuacji patologicznej, gdzie radni uchwalają wskaźniki, aby je za chwilą obniżyć, aby wyprowadzić kasę z gminy. Ale w pewnym zakresie włodarze miasta powinni to uwzględniać. Absolutnie nie powinni, jak obecny burmistrz, stosować jedynie wymówki, że nie obniżą wskaźników, bo będą się właściciele procesować z gminą. I wyraziłem się faktycznie nieprecyzyjnie, że ówczesne decyzje wiążą ręce obecnemu burmistrzowi. One CZĘŚCIOWO wiążą mu ręce, i nie usprawiedliwiają wielu jego obecnych decyzji.
      Odnośnie planu dla ul. Armii Krajowej, Oficerskiej, 11 Listopada i Górnej złożyliśmy, jako Stowarzyszenie „Przełom” 11 uwag (w dniu 12 lutego 2020). Dla terenu oznaczonego symbolem UZ6 (Zdrojowa Invest) wnioskowaliśmy o zmniejszenie maksymalnego wskaźnika zabudowy działki do 0,30. Natomiast sam projekt planu zakładał zmniejszenie maksymalnej wysokości budynku do 18 m oraz zmniejszenie dopuszczalnej liczby kondygnacji do 6. Był to wniosek konserwatora zabytków. W naszej ocenie te 18 m są wystarczająca wysokością maksymalną dla Szklarskiej Poręby. Była ona pewnie w paru przypadkach przekroczona, ale tutaj brakuje mi wiedzy, ile jest takich budynków w mieście. Wskazuje Pan zresztą podobne budynki. Ale są to wciąż pojedyncze budynki, a nie zespoły budynków. Czy DW „Rzemieślnik” ma 20 metrów, do którego miałyby nawiązywać budynki resortu Sun&Snow, to szczerze wątpię. „Rzemieślnik” ma 4 kondygnacje i poddasze, czy to daje 20 metrów? Musiały by mieć kondygnacje po 4 metry każda (wraz z podłogami i stropami), a nawet szpital ma tak wysokie jedynie 3 kondygnacje. Czwarta jest niższa niż 3 metry.
      W każdym bądź razie DW „Rzemieślnik” jest posadowiony w otoczeniu zieleni, jego wysokość, nawet jeśli zbliża się do 20 metrów nie narzuca się, tak jak zespół bloków stanowiących Sun&Snow, które wyglądają po prostu jak blokowisko.
      Wnioskowaliśmy też odnośnie terenu oznaczonego symbolem UZ5, który jest w chwili obecnej jednym z bardziej zagrożonych w tej części Szklarskiej. To łąki naprzeciwko Radissona – Zdrojowej Inwest. Obecny burmistrz zwiększył w aktualizowanym planie maksymalną wysokość budynków z 15 do 18 metrów. Pewnie na wniosek właściciela, który powołał się na warunki dla okolicznych działek. I to jest oburzające, że dzieje się coś takiego w chwili, gdy presja inwestycyjna jest tak ogromna, a infrastruktura miasta klęka.
      Nasze uwagi nie zostały uwzględnione przez burmistrza.
      Pisząc o „ostatniej sesji” miałem na myśli po prostu jej datę, a nie jakieś jej szczególne znacznie – po prostu była ostatnią w kadencji 2010-14. Można się dopatrywać w niej ewentualnie pewnej symboliki dla działań proinwestycyjnych Grzegorza, jako burmistrza. Zaraz po niej przegrał wybory i po latach to może wyglądać, jakby miało jakieś znaczenie. Dla mnie nie ma. Wiem, że uchwalenie tej aktualizacji się przedłużyło, co zresztą wzięła pod uwagę prokuratura, bodajże w 2015 r., gdy rozpatrywała kwestię niepobierania przez gminę kary umownej za zwłokę w inwestycji.
      Co do Pana Zbigniewa Brożka, to co prawda nie żyje, ale jego podpisy na dokumentach są wciąż żywotne w przestrzeni Szklarskiej Poręby.

  4. Chciałem także zwrócić uwagę na fakt, że burmistrz konstruując plany zagospodarowania traktuje mieszkańców (właścicieli nieruchomości nierówno). Gdy jeden MIESZKANIEC wnosi o podwyższenie wysokości zabudowy do poziomu budynków sąsiednich, to burmistrz wymyśla uzasadnienie (dość infantylne), żeby tego nie robić i obniżyć wysokość o 2 metry niż sąsiednie. Jednak, gdy wnioskuje “INWESTOR” (spółka z nie wiadomo skąd), który odprowadza podatki nie wiadomo gdzie, to burmistrz śmiało podwyższa mu zabudowę do wysokości działki sąsiedniej (która i tak jest zawyżona). Mógłby użyć argumentu takiego jak przy wniosku mieszkańca, ale już tego nie robi. Mam wrażenie, że burmistrz nie lubi mieszkańców, za to kocha deweloperów. Słabe jest to na maksa… Kolesiostwo i pieniądze mają największy wpływ na działania naszego Mirka…

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje