8.4 C
Szklarska Poręba
poniedziałek, 20 września, 2021

Święto umarłych

Choć cmentarze zostały zamknięte na czas pandemii, to każdy z nas pochyla się dziś nad swoimi zmarłymi. Wspominając innych śnimy o nieśmiertelności. I myślimy o swojej śmierci. Kres jest celem każdego organizmu żywego i nie jesteśmy pod tym względem wyjątkiem. Jesteśmy częścią wielkiej karuzeli życiem zwaną, kręcą się w nas tlen, węgiel, wodór, azot, wapń i fosfor. Psychika i samoświadomość dodaje smaku naszej egzystencji, choć przysparza wielu problemów innym gatunkom, które z nami dzielą planetę.

W polskiej tradycji dzisiejsze Święto ma wymiar rodzinny, osobisty. Miejsce, w którym spoczywają kości naszych przodków i bliskich łączą niezależnie od poglądów, wewnątrzrodzinnych animozji. W ten jeden dzień w roku. Może warto tę sytuacje rozciągnąć na cały rok? Czy zaczniemy w końcu myśleć i działać wspólnie, niezależnie od różnic i zawołań wiecznie skłóconych z życiem ideologów od siedmiu boleści?

Ten jeden dzień w roku poświęćmy też na refleksję o innych ludziach, obcych, nieznajomych, przez lata obrzydzanych z trybun i ambon, którzy spoczywają w bezimiennych grobach, których prochy wymieszane z ziemią zalegają wielkie cmentarzyska ideologicznych zbrodni: w Sobiborze, Bełżcu, Treblince, Palmirach, bezkresów Syberii, rwandyjskiej dżungli. Wspomnijmy nie tylko tych, z którymi łączy nas wspólnota językowa, kulturowa, czy w przypadku wierzących, religijna.

Pomyślmy o obecnych ofiarach: w Górnym Karabachu, o zabitych Ormianach, Azerach. Wspomnijmy o martwych syryjskich dzieciach. O ofiarach nienawiści krwiożerczych polityków i zaspawanych ideologią mózgów.

Groby niech będą zamknięte, ale umysły miejmy otwarte.

 

Dla tych, co lubią poezję, okolicznościowy wiersz czeskiego poety Jana Skacela pt. “Umarli” /tłumaczenie Leszek Engelking/:

Nasi umarli są wciąż z nami,

więc nigdy nie jesteśmy sami.

Przychodzą do nas jako cienie,

we włosach popiół, darń, korzenie.

Choć twarze ich to mętne plamy,

zawsze rozpoznać się zdołamy.

Coś z chabrów zeszłorocznych woni

mają wciąż w zagłębieniach dłoni.

Cicho witają mnie jak swego

Garbuska czasu nieprzeszłego.

 

Michał Pyrek

 

Poprzedni artykułKotlina protestuje
Następny artykułJanusz dialogu
- Reklama -

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje