14.6 C
Szklarska Poręba
wtorek, 17 maja, 2022

Karpacz, 13 maja 2019

Od jakiegoś czasu dojrzewała we mnie myśl, że tylko działanie w sieci ponad gminnych powiązań może dać szansę na zatrzymanie niekorzystnych tendencji w regionie, tak odnoszących się do krajobrazu kulturowego, jak i jego zasobów przyrodniczych, zwłaszcza w sytuacji, gdy samorządy przeznaczają kolejne tereny pod inwestycje. Nie marzy nam się skansen, tylko pytamy się, co urzędnicy samorządu regionu karkonoskiego rozumieją przez „rozwój gminy”?

Myśl zaczęła się przyoblekać w szaty dzięki sugestii Przemka Wiatera o karpaczańskim stowarzyszeniu oraz pismu architekta Włodzimierza Dyla do burmistrza Mirosława Grafa w sprawie wyburzenia „Perły” przy ul. Kilińskiego. Stowarzyszenie Ochrony Krajobrazu i Architektury Sudeckiej w Karpaczu działa w sferze ochrony zabytków, nasz burmistrz też działa, choć niekoniecznie.

Zdajemy sobie jednocześnie sprawę ze złożoności problemu ochrony krajobrazu, z tego, że w obecnych warunkach nacisku i lobbowania inwestorskiego, słabość samorządów przyczynia się do utraty kontroli nad procesami urbanizacyjnymi w Gminie. Do tego dochodzą: obojętność mieszkańców, brak wiedzy i wrażliwości, ich niechęć do działania, która jest niejednokrotnie spowodowana funkcjonowaniem w sieci zależności; zahukanie ludzi robotą, co powoduje że mają po prostu gdzieś; interesowność mieszkańców i posiadaczy gruntów w Szklarskiej, przecież najlepiej sprzedają się działki pod zabudowę.

Tak więc, pomimo niesprzyjających warunków, postanowiliśmy działać. W zorganizowanym przez KS Obywatelska Szklarska Poręba i stowarzyszeniu SOKiAS z Karpacza spotkaniu uczestniczyło 6 radnych ze Szklarskiej Poręby: Sylwia Cybulska, Piotr Kozioł, Janusz Lichocki, Marcin Michałków, Radosław Przybylski, Przemysław Wiater; 5 radnych z Karpacza: Wiesław Czerniak, Agnieszka Grabska, Janusz Motylski, Małgorzata Hajndrych, Andrzej Talaga, oraz mieszkańcy Szklarskiej: architekt Włodzimierz Dyl, Agnieszka Gazek, Kamil Kasperowicz, Hanna Korolczuk, Juliusz Olszewski, Michał Pyrek oraz członkowie Stowarzyszenia Ochrony Krajobrazu i Architektury Sudeckiej w Karpaczu: Anna Bialikiewicz-Stoch, Sławomir Lange i Jerzy Śladowski. Po dwóch godzinach rozmów o karpaczańskich bojach, taktownie, dołączył do nas Rysiek Rzepczyński, nasz kandydat na burmistrza Szklarskiej, obecnie sekretarz w Kowarach.

Choć spotkanie miało charakter inicjacyjny i zapoznawczy, staraliśmy się uzyskać informacje z zakresu interesującej nas czynnej ochrony zabytków oraz ogólnie o działaniach karpaczańskiej rady miejskiej.

Wszystkim obecnym na spotkaniu zależało przede wszystkim na tym, aby w naszych urzędach: gminnych, powiatowych, wojewódzkich i centralnych wyciągnąć pracujących za publiczne pieniądze tych urzędników lub decydentów, którzy korzystają nieustająco z uroków strefy komfortu. Samorząd nie jest domem wypoczynkowym, tylko polem starcia i współpracy, gdzie dominuje model dynamiczny. Świat się zmienia, należy przygotowywać scenariusze uwzględniające możliwe wydarzenia. Tak w Karpaczu, jak i w Szklarskiej takich scenariuszy brakuje, ba, nie ma jakichkolwiek, tylko puste gadanie.

Jak próbować zadbać o osiągnięcie pełnej współpracy urzędników z mieszkańcami w rozwiązywaniu problemów regionu? Tu gwałtowne rozwiązania się nie sprawdzą. Pozostaje cywilizowanie, nic innego, poprzez kontrolę procedur, analizę strat i korzyści, zapytania, pisma, uchwały, wnioski, petycje, spotkania, akcje, artykuły, zwiększanie świadomości mieszkańców o przynależnych im prawach.

W planie mamy założenie stowarzyszenia zajmującego się ochroną krajobrazu w przełomie rzeki Kamiennej. Ustaliliśmy z karpaczańskimi przyjaciółmi ścisłą współpracę i wzajemną pomoc w tym zakresie. Stowarzyszenie będzie kierowało swoje działania do mieszkańców i przedsiębiorców, będzie kontrolowało przebieg procedur odnoszących się do budynków wpisanych do gminnej ewidencji budynków, zabiegało o ochronę krajobrazu sudeckiego w konkretnych przypadkach jego niszczenia. Będzie dążyć do pełnego wykorzystywania przez miejscowego konserwatora zabytków jego ustawowych prerogatyw.

 

 

Owocem towarzyszącym spotkaniu był umowa radnych obu miast, aby urządzić wspólne posiedzenie komisji, a może nawet sesji. Pozostawiono to, jako kwestię otwartą.

Wyczuwamy, nie tylko w Karpaczu i Szklarskiej Porębie, silną potrzebę wspólnego działania, aby wpływać na to, co się dzieje w regionie, w jakim kierunku podąża jego rozwój. W przypadku urzędniczej inercji, niezbędne są inicjatywy oddolne.

 

   2019 Michał Pyrek

Poprzedni artykułNie dla psa kiełbasa
Następny artykułA propos Karpacza
- Reklama -

10 KOMENTARZE

    • Radni Gospodarni nie wyrażają chęci współpracy z Komitetem, a to na spotkaniach KS opracowywaliśmy formułę i sposób zaradzenia mizerii w gminnej ochronie zabytków. Nie widziałem powodu, aby zapraszać na spotkanie kogoś, kto nie przejawia zainteresowania naszą aktywnością. Niemniej wciąż nie znajduję przeciwwskazań dla współpracy w pojawiających się przedsięwzięciach z WSZYSTKIMI radnymi.
      Zaproszenie na obrady komisji lub na sesję wystosowane przez karpaczańskich radnych z pewnością trafi do wszystkich radnych ze Szklarskiej.

  1. Jedna uwaga: Powinno być: “karpackich bojach”, nie “karpaczańskich bojach” Pozdrawiam. (…).
    Od Red.: CENZURA. Wyjaśnienie w odrębnym komentarzu powyżej.

    • “Karpaczański” jest przymiotnikiem odrzeczownikowym. Stosujemy go dla odróżnienia, że nie mamy do czynienia z pasmem Karpat (wtedy: “karpacki”), tylko z Karpaczem. A “karpackie boje” toczył np. Czechosłowacki Korpus Armijny na Przełęczy Dukielskiej w 1944 r.

  2. Uwaga admina: pisząc komentarz anonimowo nie podpisuj się personaliami konkretnej osoby, zwłaszcza osoby publicznej. Chcesz się włączyć jawnie, doskonale, ale podaj maila, daj się zweryfikować. A tak nie wiem, czy nie podszywasz się pod kogoś.

  3. – Nie widziałem powodu, aby zapraszać na spotkanie kogoś, kto nie przejawia zainteresowania naszą aktywnością. – ot przykład poszukiwania możliwości współpracy.

    • Od powstania Komitetu Społecznego żaden Gospodarny nie pojawił się na spotkaniu. A właśnie tam, na spotkaniach toczą się dyskusje i tam urodziła się idea współpracy z SOKIAS. Na spotkania są zapraszani wszyscy, nic się nie zmieniło. Formuła KS jest czytelna. Trzeba chcieć, ale po co? Lepiej anonimowo pozrzędzić na złych ludzi. Słabe 🙂

      • Formuła KS jest mało czytelna dla ogółu. To raczej spotkania we własnym gronie. Nie widziałem ogłoszeń/zaproszeń dla wszystkich chętnych. To raczej takie zapraszanie się nawzajem przez grono osób związanych wspólnym startem w wyborach. Czy formuła KS przewiduje kto może zostać członkiem komitetu? Czy każdy kto wyrazi swój akces czy tylko każdy swój ?

    • Radna Małgorzata Fiodorów mieszka dokładnie powyżej KISu, mającego siedzibę na ul. Kolejowej 22, w którym spotykamy się co dwa tygodnie. Wystarczy zejść, a jak na Szklarską to minimalny wysiłek. Okazuje się jednak, że przyjście na spotkanie KS jest daleko bardziej trudne, niż samo chodzenie.
      Zaraz po wyborach byliśmy z Juliuszem Olszewskim u radnego Rafała Wróblewskiego na rozmowie o możliwościach szeroko pojętej współpracy, obejmującej także publikację artykułów w GŁOSIE, z wszystkimi radnymi z myślą o mieszkańcach i Szklarskiej. Było miło, ale bez konsekwencji. Ani współpracy, ani publikacji.
      Jedynie z radną Dorotą Romańczuk z KWW Gospodarni zaczyna się klarować możliwość współpracy, na razie w świetlicy szkolnej, mamy w planie eko-pogadanki dla uczniów. Pani Dorota jest otwarta i wyraźnie wyróżnia się na tle swoich klubowych kolegów.
      Spotkanie w Karpaczu nie było więc utratą dziewictwa, drogi wyborco Gospodarnych.

  4. Kto chce – szuka sposobu. Kto nie chce – szuka powodu.
    Nie mamy sponsora, nie będziemy drukować ogłoszeń. Piszemy w GŁOSIE.

    Nie ma kumpli, jest grono znajomych z jednego miasta. Posądzanie nas o sympatie wyborcze, jako pretekst do relegowania OBCYCH jest nadużyciem. Ekipa R. Rzepczyńskiego nie miała po drodze z G. Sokolińskim, a bywa, że się spotkają i nikt, nikogo nie wyprasza za drzwi. R o z m a w i a m y. Nawet w gronie sympatyków tego samego kandydata w wyborach pojawiają się różnice zdań. Bywają też „niezrzeszeni”. Kto chce, ten przychodzi.

    Tłumów nie ma, bywa po kilka, max kilkanaście osób. Częstotliwość, z grubsza co dwa tygodnie.

    Formuła KS jest taka, że nie ma formuły i to, okazuje się mylące. Człowieku – chcesz, przybywaj! 🙂 Michał Pyrek rozsyła mailem zawiadomienia. Odezwij się, w linku KONTAKT są nasze namiary.

    Poczucie „klanowości”, aczkolwiek nieuzasadnione, jest naturalną reakcją na brak informacji. Działa bowiem prosta zasada – jeżeli systematycznie spotyka się grono tych samych osób, to zaczyna dominować luzacka atmosfera, „bo my tu się wszyscy znamy…” Tymczasem, wręcz należy to przełamywać, bo zaraz zrobi się to, o co podejrzewasz KS – kółko wzajemnej adoracji. Jak przełamywać? Przychodzić. Każda nowa twarz to mobilizacja do rzeczowości. Zapraszamy.

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje

Głosuj na kobiety!

Manipulacja

Nieme kino