7.1 C
Szklarska Poręba
wtorek, 26 października, 2021

36/48

Przez lata była mowa o tym, że biuletyn miejski był i jest miesięcznikiem. Tymczasem w ciągu 4 lat rządzenia Mirosława Grafa urząd wydał 36 biuletynów miejskich. Za poprzedników z biuletynami też było źle. Dla posłodzenia red. Robertowi Koteckiemu – było bardzo źle. Kiedyś pierwsze skrzypce grał w biuletynie burmistrz Grzegorz Sokoliński. Później sekretarz Feliks Rosik. Na nich spada główna odpowiedzialność za tak mizerne efekty. W tym zakresie miniona kadencja NICZEGO nie poprawiła. Komunikacja społeczna NIGDY nie istniała na dostatecznym poziomie. Jej inicjowanie nie należy do sekretarza, czy redakcji, tylko do władzy z wyborów. Spotkania burmistrzów z mieszkańcami były śladowe. Spotkania radnych z mieszkańcami nie istniały – „bo nikt nie przyjdzie”. Okazjonalne pogaduchy pod warzywniakiem to za mało. W komedii Sylwestra Chęcińskiego „Kochaj albo rzuć” narzeczona Steve’a (Irena Karel) leci do Ameryki wydać się bogato za mąż. Ja znam życie, bo ja mam kiosk powtarza. No przecież! 🙂 Takie pojmowanie funkcji radnego jest beznadziejne. Złośliwy i plotkarski warzywniak już nam nie grozi, ale styl może przetrwać, a później władza będzie tradycyjnie udawać ciężko zdziwioną, że na sesjach bywają 2 osoby. Na konsultacje społeczne nikt nie przychodzi. Ach, jakie zdumienie! Ostatnie pieniądze z budżetu obywatelskiego rozeszły się na inne cele. 200 tysięcy zagarnięto, „bo nikt się nie zgłosił z pomysłami”. A to Gospodarne spryciule! Mamy taką władzę, na jaką zasługujemy. Teraz mamy 5 lat na zorganizowanie się i prawdziwą współpracę dla miasta. Bez udawanej miłości przez tych, którzy nie przepadają za wynikiem wyborów, ale z zaangażowaniem i rzetelnym informowaniem mieszkańców.

Poprzedni artykułCierniowy taniec 2015
Następny artykułElektorat Pana Grafa
- Reklama -

3 KOMENTARZE

  1. Drodzy Państwo, obecna władza działa dość przewrotnie. Na opak do tego co było napisane w “7 filarach”. Konsultacje społeczne są ogłaszane w ten sposób, żeby przypadkiem się nikt nie dowiedział. Weźmy za przykład dyskusje publiczne podczas uchwalania Planów Zagospodarowania Przestrzennego. Każdy plan musi być wyłożony oraz musi się odbyć dyskusja publiczna na jego temat. Jako radny wielokrotnie wnosiłem, aby informacja o takim wyłożeniu była umieszczana w biuletynie “Pod Szrenicą”, aby mieszkańcy wiedzieli o tym, że taki plan jest przygotowywany, mieli możliwość przyjść na konsultacje, mieli szanse złożyć wnioski. Jednak u nas jest to nie pożądane, więc ukrywa się takie wydarzenia, aby przypadkiem ludzie się nie dowiedzieli i nie przyszli.
    Kto z państwa wie, że opracowywany jest MPZP dla terenów narciarskich w masywie Góry Szrenica?
    http://www.szklarskaporeba.bip.net.pl/?a=10823
    W obwieszczeniu burmistrza widnieje data 12 listopada, jednak z powodu święta, ta dyskusja nie odbyła się i została przełożona na inny termin.
    Jaki to termin? Dlaczego burmistrz nie ogłosił tego terminu na BIPie (pomimo takiego obowiązku)? Po co dyskusja publiczna, o której nikt nie wie? Ile osób przyjdzie na spotkanie, o którym nikt nie wie?
    Czy jeśli odwołam się do Wojewody, że burmistrz nie ogłosił w terminie informacji o dyskusji publicznej nad tym planem i plan z tego powodu zostanie wstrzymany, to zawinię ja czy burmistrz?

  2. Tylko na Dolnej odbywały się dość regularnie spotkania z radnymi ze Średniej i Dolnej, na które ze strachu, że będzie niepolitycznie, szczególnie na początku przybiegał kto mógł z Gospodarnych, nawet raz chyba sam pan Mer się zjawił, o Panu red. Koteckim nie wspomnę….Szkoda, że Pan Mer nie pociągnął z własnej inicjatywy spotkań informacyjnych, które zapoczątkował Pan Sokoliński

  3. Tak dla ścisłości ukazało się 38 numerów (właśnie sprawdziłem) a nie 36. Więc jak mawiał klasyk : “I już się Pan mija z prawdą”

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje