8.4 C
Szklarska Poręba
poniedziałek, 20 września, 2021

Znikająca architektura sudecka

Plener “Znikająca architektura sudecka” miał swoją kulminację w sobotę. Grzegorz “Siwy” Pawłowski wyciął z kłody drewna dom wzorowany na jednym z budynków znajdujących się w Szklarskiej Porębie. Wieczorem odbył się wernisaż z udziałem artystów uczestniczących w plenerze. Można było obejrzeć ich prace, porozmawiać oraz wymienić się spostrzeżeniami i uwagami.

W przemowach na otwarcie wernisażu przewijał się wątek złożonej genezy znikania architektury sudeckiej. Od zaniedbań służb ochrony zabytków, podniesiony przez burmistrza Mirosława Grafa, po niezrozumienie specyfiki lokalnej i braku wrażliwości na karkonosko-izerskie dziedzictwo kulturowe u współczesnych inwestorów, wspomniane przez Panią Barbarę Siomkajło z Zakładu Rysunku, Malarstwa i Rzeźby Wydziału Architektury Politechniki. O braku więzi z historią regionu Polaków, którzy napłynęli tutaj po II Wojnie Światowej, co miało przełożenie na konserwację poniemieckich budynków, wspomniał Rafał Wróblewski.

To wszystko prawda. Można też powiedzieć, że wszystko się starzeje – mając swój początek, ma i swój koniec. Architektura jest swoistym wyrazem czasów, w których funkcjonuje, czy to poprzez styl, czy poprzez rozwiązania użytkowe, które mają wpływ na bryłę budynku, proporcje, detal wykończeniowy. Z jednej strony znikanie architektury nie powinno nas dziwić. Z drugiej strony architektura (rozumiana jako styl) potrafi przeżyć samą siebie, przenikając detalem, nawiązaniem, konstrukcją do współczesnego obrazu zabudowy.

Myślę, że wątek ciągłości tradycji formy zasługuje na podkreślenie, chociaż ten plener miał właściwie charakter “uchwycenia znikania”. O warsztatach projektowych, gdzie stare spotyka się z nowym można było posłuchać na >>>wykładzie prof. Elżbiety Trockiej-Leszczyńskiej. To cenne inicjatywy, zwłaszcza niemiecko-polskie, na których powstają projekty architektoniczne nawiązujące do tradycyjnej zabudowy sudeckiej. Z przykrością należy stwierdzić, że inwestorzy i projektujący dla nich architekci w regionie karkonosko-izerskim nie wykazują zbytniego zainteresowania takimi rozwiązaniami, promując pseudo-alpejski styl, którego np. Platinum Mountain jest dobitnym przykładem. To taki Disneyland, który ma się nijak do otoczenia.

Zabrakło mi jeszcze jednego. Tak, jak wspominałem, to że architektura znika, jest procesem naturalnym. Zmienia się styl życia, potrzeby ludzi i sposoby korzystania z zabudowań, co wpływa na zmianę, a także na zanikanie. Tylko, że w regionie obserwujemy inne znikanie. To celowe niszczenie. Inwestorzy w działce z obiektem zabytkowym widzą tylko teren pod zabudowę. I o ile działania służb konserwatorskich, ale też gminy, powinny iść w kierunku spełniania przez inwestorów wymogów konserwacyjnych, to w parze powinno iść piętnowanie tego typu zachowań. Ujawnione w ostatnim czasie akty wandalizmu dokonywane w regionalnym krajobrazie kulturowym są autorstwa lokalnych deweloperów. To nie “przyjezdni”, “nie rozumiejący” i nie doceniający walorów miejscowej architektury regionalnej, tylko ludzie stąd dewastują obiekty z myślą jedynie o zysku.

Jestem zdania, że nie może być przyzwolenia na takie zachowanie. Wybór dokonany przez inwestora, właściciela zabytku, powinien mieć stosowny odzew społeczny. Odnawiasz i konserwujesz, zmieniasz w nawiązaniu do tego co istnieje i jest charakterystyczne dla regionu – możesz liczyć na nasze wsparcie i pochwałę. Niszczysz – nie gadamy z tobą i nie podajemy ci ręki. Znikaj.

 

>>materiał przygotowany przez TV Strimeo

2020 Michał Pyrek

- Reklama -

1 KOMENTARZ

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje