22.8 C
Szklarska Poręba
poniedziałek, 4 lipca, 2022

Zdrowie nauczycieli a zdrowie dzieci

Karta Nauczyciela gwarantuje dodatkowe świadczenia z zakresu opieki zdrowotnej. Art. 72 ust. 1 brzmi: “Niezależnie od przysługującego nauczycielowi i członkom jego rodziny prawa do świadczeń z ubezpieczenia zdrowotnego, organy prowadzące szkoły przeznaczą corocznie w budżetach odpowiednie środki finansowe z przeznaczeniem na pomoc zdrowotną dla nauczycieli korzystających z opieki zdrowotnej oraz określą rodzaje świadczeń przyznawanych w ramach tej pomocy oraz warunki i sposób ich przyznawania.” Art. 91d pkt. 1 wskazuje radę gminy, jako organ wykonujący zapisy art. 72 Karty Nauczyciela.

Na grudniowej sesji Rada Miejska Szklarskiej Poręby podjęła uchwałę gwarantującą raz w roku nauczycielowi pomoc zdrowotną w formie świadczenia pieniężnego z przeznaczeniem na refundację poniesionych kosztów związanych z:

a) leczeniem spowodowanym ciężką lub przewlekłą chorobą;
b) korzystaniem z pomocy specjalistycznej, specjalistycznych badań, konsultacji;
c) długotrwałym leczeniem szpitalnym, z koniecznością dalszego leczenia w domu;
d) leczeniem sanatoryjnym;
e) długotrwałą rehabilitacją, w tym związaną z chorobami zawodowymi i powypadkowymi.

A teraz przełóżmy to na ludzki. W przypadku nauczyciela kontraktowego, który wg ZNP od 1 stycznia 2020 ma zarabiać 2862 zł, mamy rocznie 34 344 zł. Pomoc w formie świadczenia zdrowotnego ma wynosić w gminie Szklarska Poręba 0,3% planowanych rocznych środków przeznaczonych na wynagrodzenie osobowe nauczycieli. Czyli burmistrz odpali nauczycielowi kontraktowemu 103 zł jednorazowego świadczenia zdrowotnego. Szału, jak widać nie ma. Ale zapis Karty Nauczyciela jest realizowany.

Koszta prowadzenia placówek szkolnych systematycznie wzrastają. Luka edukacyjna, czyli różnica między subwencją oświatową, a kosztami prowadzenia placówek oświatowych w gminach wzrasta. Gminy coraz większą część budżetów re-lokują w oświatę. To jest efekt przerzucania ekonomicznej odpowiedzialności na barki samorządów przez rząd centralny. Także trudno się dziwić tak niskiemu poziomowi świadczenia zdrowotnego w naszej gminie. Tymczasem po drugiej stronie ławki…

Samo zdrowie dzieciaku, żryj! (źr.: domena publiczna)

W ostatnim tygodniu w szkole, która na swej ścianie wejściowej informuje, że dba o zdrowie i zachowania dietetyczne swych uczniów, dzieci jedzące posiłki szkolne dostały na deser po tabliczce czekolady. Jednych rodziców zadziwił fakt wielkanocnego zająca na opakowaniu czekolady, tych mniej wierzących w zmartwychwstanie futrzaka, fakt kaloryczności deseru. Rozgorzała dyskusja na mediach społecznościowych, gdyż taki obyczaj pośród obywateli ostatnimi czasy się wytworzył. Okazało się, że dzieci futrują sporo cukru w ramach żywienia szkolnego. Troszkę to kłóci się z zasadami zdrowego żywienia. Dobrze mi się wryło w pamięć, kiedy wracając z konkursu szachowego z Lubina autokar z dziećmi, w tym z moim, z SP 1 w Szklarskiej Porębie zajechał pod Maka. Przed wyjazdem były zbierane pieniądze na obiad dla dzieci w powrotnej drodze. W życiu bym nie wpadł, że można zjeść z pierwszakami obiad w Maku. Spytałem później opiekunkę dzieci, czy tak szkoła kształtuje zdrowe nawyki żywieniowe? Zdziwiona odparła, a co mieliśmy zrobić, nic im nie będzie. Kto ujmie się za dziatwą? Ustawodawca nie przewidział Karty Ucznia…

Jest dyrektor co prawda, który w myśl art. 68 ust. 1 pkt. 3 ustawy Prawo Oświatowe sprawuje opiekę nad uczniami oraz stwarza warunki harmonijnego rozwoju psychofizycznego poprzez aktywne działania prozdrowotne. I dyrektor z poślizgiem zareagował – na e-dzienniku zamieścił maila:

“Z powodu uwag na temat nieodpowiednich deserów dla uczniów( czekolada , desery w kubkach ) Informuje Państwa ,że zdaję sobie sprawę ze szkodliwości takiej j diety , tym bardziej ,że od lat pracujemy w szkole nad wprowadzeniem zasad zdrowego żywienia . Jako szkoła otrzymujemy posiłki z Zespołu Szkół . Menu przygotowuje dietetyk tamtej szkoły , nie mam wpływu na skład menu. Ale przekazałam uwagi P. Dyrektor Zespołu Szkół.”

Warzywa serwowane przez catering w SP 1 w folii (zdj. MP, wrzesień 2018)

Miałem pomysł związany z żywieniem, z kształtowaniem postaw konsumenckich, które w przyszłości będą mogły zmieniać obecny chory rynek spożywczy. Chciałem ruszyć w tym roku z projektem wraz z całą Szkołą Podstawową nr 1 w Szklarskiej Porębie. Ale jak można łamać lody skostniałych przyzwyczajeń i nowych nawyków konsumpcyjnych w zawrotnym tempie generujących odpady, kiedy dyrektor placówki oświatowej pisze do rodziców: “nie mam wpływu…” Jak mogę wierzyć w powodzenie całej akcji, gdy dyrektor nie zastrzega w zamówieniu usług cateringu obiadów do stołówki szkoły w sekcji II, gdzie jest zamieszczony opis zamówienia, co dzieci mają dostać na deser. Bo nie ma na to wpływu? A dlaczego? A może zastrzegł, lecz tego nie kontroluje? Na jakich w ogóle zasadach działa catering z Zespołu Szkół w SP nr 1? Ale to nie wszystko. Warzywa dostarczane w jednorazowych opakowaniach dla każdego stołówkowicza z osobna (patrz zdjęcie), jogurty, desery w kubkach – to masa śmiecia dziennie. I nic. Dzieci wzrastając w takim świecie, nie mając ukształtowanego pewnego poziomu krytycyzmu i wiedzy o konsekwencjach swoich wyborów są na dobrej drodze do pogrążania Ziemi w chaosie zanieczyszczenia i dewastacji środowiska w większym stopniu, niż my to obecnie robimy.

Czy naprawdę nie mamy na to wpływu?

 

 

 

 

2020 Michał Pyrek

- Reklama -

4 KOMENTARZE

  1. Bardzo trafne spostrzeżenia.
    Jak może kierownik placówki nie mieć wpływu na jej funkcjonowanie?
    Czy zatem to odpowiednia osoba?
    Co na to samorząd lokalny?
    Czy temat naruszania przepisów, zaniechania dopełnienia obowiązków stanął na Radzie Miasta?

    • Nie do końca rozumiem, o czym Rodzicu myślałeś, gdy pisałeś, że “zdrowa żywność jest niesmaczna a czasami zgniata w środku”, ale co nieco się domyślam. W mózgu mamy wytworzony mechanizm nagradzania, który nagradza nas za wybór pożywienia, zwłaszcza wysokokalorycznego. Mechanizm ten, wytworzony w toku ewolucji, kiedy człekokształtni i późniejsi ludzie właściwie wciąż cierpieli ciągły głód. Teraz jedzenia mamy w bród, a te niezdrowe właśnie, przy pełnej obfitości jest też stosunkowo najtańsze. Dlatego otyłość i nadwaga częściej występuje obecnie w rozwiniętych społeczeństwach pośród uboższych ludzi, niż pośród zasobnych. Ale wracając, układ nagrody znajdujący się w płatach przedczołowych ukształtowany z zakończeń nerwowych – generuje wyrzut dwóch rodzajów substancji: dopaminy, czyli hormonu szczęścia, oraz substancji nazywanej endogennymi opioidami. Nazwa nie jest przypadkowa, bo to substancje chemicznie bardzo zbliżone do narkotyków opiatowych, które powodują poczucie przyjemności. Czyli mówiąc krótko, wrąbiesz dużo, tłusto i słodko i czujesz się jak w niebie. Jeśli to jest twój nawyk żywieniowy, to jesteś na dobrej drodze do otyłości, nadciśnienia, osłabienia serca, czyli mniejszej wydolności fizycznej, i summa summarum, do przedwczesnej śmierci, a są też badania dokumentujący spadek zdolności intelektualnych związanych z konkretną dietą – zaliczaną, jako niezdrowa. Wykształcenie właściwych nawyków żywieniowych u najmłodszych daje szansę na obronę przed wskazanymi utrapieniami współczesności. To jest zadaniem rodziców, ale też szkoły, która wszak sama pretenduje do roli wychowawcy. Kwestia smaku jest również ważna. Ale smak, podobnie jak odczucia estetyczne, wrażliwość muzyczną itd. należy kształtować. Nikt nie urodził się wysublimowanym smakoszem, przecież nasz pierwszy pokarm to słodkie mleko z piersi 🙂

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje

Głosuj na kobiety!

Manipulacja

Nieme kino