9.3 C
Szklarska Poręba
poniedziałek, 20 września, 2021

Stragany atakują

Rozbudowa zaplecza budy przy Lewiatanie stała się zaczynem dość burzliwej >>>dyskusji na łamach GŁOSu. Tyle, że od frontu też jest na co popatrzeć.

Budy z pamiątkami znikąd i z oscypkami z Podhala święcą swój triumf w Szklarskiej Porębie. W tym tekście skupmy się na ingerencji podmiotów prowadzących działalność gospodarczą w ciąg komunikacyjny ul. 1 Maja i konsekwencje dla funkcjonowania tej części miasta. W sukurs budom idą także jadłodajnie, które “zachęcają” wystawionymi na chodnik potykaczami reklamowymi. Nie bez znaczenia dla płynności ruchu pieszego na chodniku na ul. 1 Maja pozostają również kwietniki zawieszone na zewnątrz ogrodzenia tarasu restauracji pod nr 15. Wyglądają ładnie, ale zabierają 20 cm szerokości i tak bardzo już wąskiego przejścia na tym odcinku.

Wąsko, węziej, najwęziej… (zdj. MP, kwiecień 2019)

Szerokość chodników reguluje rozporządzenie Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dn. 2 marca 1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie. Zajrzyjmy do paragrafu 44 rozporządzenia. W ustępie 1. czytamy “Chodnik powinien mieć szerokość dostosowaną do natężenia ruchu pieszych, z zastrzeżeniem ust. 3. Do szerokości chodnika nie wlicza się szerokości krawężnika i obrzeża.” Ust. 3. otrzymał następujące brzmienie: “Szerokość chodnika powinna być odpowiednio zwiększona, jeżeli oprócz ruchu pieszych jest on przeznaczony do usytuowania urządzeń technicznych, w szczególności podpór znaków drogowych, słupów, drzew, wejść lub zjazdów utrudniających ruch pieszych.” Biorąc pod uwagę dynamikę zmian w zabudowie wielkokubaturowej o funkcji noclegowej w Szklarskiej Porębie, chodniki w centrum miasta raczej nigdy nie osiągną poziomu dostosowania do natężenia ruchu pieszego. Potrzeba organizacji deptaka w mieście, jako miejsca nagromadzenia usług, jest już od dawna rozpoznana, tylko ciągle nie wykracza poza prace koncepcyjne.

Komunikacyjne wąskie gardła – handlujący wychodzą na chodnik, żywy przykład, jak Miasto myśli o pieszych (zdj. MP, kwiecień 2019)

Ust 2. rozporządzenia brzmi: “Szerokość chodnika przy jezdni lub przy pasie postojowym nie powinna być mniejsza niż 2,0 m, a w wypadku przebudowy albo remontu drogi dopuszcza się miejscowe zmniejszenie szerokości chodnika do 1,25 m, jeżeli jest on przeznaczony wyłącznie do ruchu pieszych.” Jeśli Miasto chce wspierać miejscowy handel, dopuszczając ekspansję ekspozycji na chodniki, to na wyposażeniu Straży Miejskiej powinny być miarki – 2 metry taśmy wystarczą. Szkolenie pomiarowe dla strażników winno zawierać uwagę: szerokość chodnika mierzymy bez krawężnika.

Odnosząc się do ustępu 2 rozporządzenia, należy podkreślić, że szerokość chodnika przy ul. 1 Maja jest wypadkową wielu zmiennych: uwarunkowań historycznych (jak kiedyś zostały budynki posadowione, tak stoją), konsekwencji podziału gruntów i przynależnych im praw własnościowych. Tylko dlaczego przejście, które jest na wielu odcinkach bardzo wąskie (poniżej dwumetrowej normy), jest jeszcze zastawione stojakami ekspozycyjnymi i potykaczami reklamowymi?

Ładne i śmieszne, prawda? (zdj. MP, kwiecień 2019)

Do wyjaśnienia pozostaje także kwestia pobierania przez Straż Miejską opłaty handlowej. Czy wszystkie podmioty obecne na ulicy uiszczają 20 zł dziennie? Jednakże wcześniej należy określić priorytety dla organizacji funkcjonowania naszego miasta. Czy gra jest warta świeczki? Chcemy do budżetu te 20 zł dziennie od straganu, czy kładziemy nacisk na największą możliwą przepustowość ciągu komunikacyjnego? Jeżeli nadrzędną wartością jest realizacja liberalnych zasad wolnego rynku rodem z trzeciego świata, to droga wolna. Jeżeli natomiast myśli się w Magistracie o nadawaniu zamierzonej formy miejscu, to bez regulacji i ich egzekucji się nie obędzie.

Gdy stragany, lady chłodnicze, płyty grillowe wystają poza granice działki, to… (zdj. MP, kwiecień 2019)

Sprawa regulacji handlu w centrum miasta wymaga zdecydowanej reakcji ze strony władz miasta. Z jednej strony powinny zostać jasno i czytelnie dla wszystkich określone wymagania i priorytety względem podmiotów prowadzących działalność gospodarczą na terenie miejskim lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Z drugiej strony należy zadbać o egzekucję opracowanych i wdrożonych przepisów. Nie ma nic gorszego, niż martwe prawo. Na nim korzystają jedynie jednostki. Jednakże jedną z podstawowych zasad funkcjonowania władz samorządowych jest kierowanie się dobrem wspólnoty, nawet gdy nadepną temu i owemu na odcisk.

 

 

 

 

 

 

2019 Michał Pyrek

 

 

- Reklama -

8 KOMENTARZE

  1. To już mój ostatni wpis na temat zaśmiecania krajobrazu Miasta i jego okolic budami i kontenerami(vide: Jakuszyce). Jeszcze raz Państwu Radnym i Burmistrzowi oraz Jego podwładnym przypominam nieśmiało, że istnieją prawne narzędzia, które pozwalają ten proceder zlikwidować(czytajcie tylko do jasnej cholery prawo budowlane). Jeśli tego nie czynicie, to nie płaczcie, że w mieście jest syf.Nie korzystając z prawnych narzędzi dowodzicie beznadziei i cynizmu oraz działania na szkodę Mieszkańców !

  2. Budy są nie do ruszenia. Oscypki stały się symbolem Szklarskiej Poręby, a pseudoturysta ma wleźć prosto w kierpce i nadziać się na ciupagę, bo inaczej nie kupi. Syf na chodnikach,, a szczególnie wywalone lady chłodnicze i grille np. przy skałkach na Jedności Narodowej, gdzie jest wąsko, to tylko przykład, jak rozpanoszyli się budohandlarze i straganiarze. Np. tam na Jedności Narodowej jest duży lokal, który robi wyłącznie za magazyn, bo oscypki i kierpce wywalone są na chodnik. Na Jedności Narodowej 24 to samo – jest lokal, ale wszystko wisi na zewnątrz i kupujący, albo oglądający blokują cały chodnik. Dalej przy 1-go maja obok apteki jest budka z różnościami “regionalnymi” i tam też buda robi za magazyn, a wszystko stoi na chodniku blokując go skutecznie. I tak dalej… i bez zmian. A co by było, jakby restauratorzy wystawili na chodnik wszystkie swoje stoliki, a z lokalu zrobiliby magazyn. Albo apteki też wywaliłyby leki na chodnik, żeby klient lepiej widział.

    Taka nasza polszczyzna cebulowa. Architektoniczny kicz, patrzenie tylko na siebie. Straż Miejska chyba nic nie zrobi. Dobrze jest podnosić takie tematy, ale czy to coś zmieni? Czy Radni coś z tym zrobią? Wiemy, że Radni też takie budy stawiają i wiemy, że rodziny urzędników rozstawiają stragany, więc nie liczę na jakieś spektakularne akcje. Władzy nie zależy na ładzie, tylko na tym, żeby było cicho, spokojnie i żeby swoi się nie postawili. Pozostanie bez mian do końca świata i jeden dzień dłużej.

  3. Panie Andrzeju !
    Problem bud jest zdiagnozowany, ale dlaczego ,,władza” nie korzysta z narzędzia, jakim jest, zgodnie z obowiązującym prawem, skuteczne skłonienie do interwencji Państwowego Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Jeleniej Górze. On posiada uprawnienia( grzywna w celu przymuszenia do rozbiórki nielegalnie posadowionego obiektu, a następnie zlecenie wykonania zastępczego rozbiórki na koszt i niebezpieczeństwo twórcy samowoli budowlanej) do zlikwidowania samowolnie posadowionych wszelkich bud i budek oraz kontenerów). Właściciele budek i i bud najprawdopodobniej nie płacą podatku od nieruchomości, co jest oszustwem wobec przedsiębiorców, którzy wybudowali swe obiekty na podstawie pozwolenia na budowę i wszelkie podatki uiszczają na dobro Gminy i Skarbu Państwa.. Dlaczego Burmistrz i Szanowni, niewątpliwie światli Radni, nie występują z żądaniem do tegoż Inspektora o zaprowadzenie porządku architektonicznego m.in. w naszym miasteczku ?
    Miałem zamiar już na ten temat nie pisać, ale szlag trafia na głupotę lub hipokryzję ,,włodarzy” i niewiedzę oburzonych Komentatorów. Pozdrawiam serdecznie.

  4. I znowu temat bud strączkowych. Ulica 1-to Mają jest tak zapchana, że do jej przejścia potrzebny jest balon albo samolot. Najładniej jeszcze jest w górnej części Jedności Narodowej nie nasyconej tak bardzo samowolą budowlaną. A druga kwestia w jakich warunkach sprzedawane są w straganach oscypki. Czy wszystkie lokale przeszły kontrolę Sanepidu???
    Wątpię. Moi znajomi z Kołobrzegu są tu dość sporo czasu i mówili, że kupią wszędzie, tylko nie przy kładkach. Grill malutki, Pani niemiła, a taki Pan co sprzedawał, chyba pracownik, trochę śmierdział więc nie wiem jak Sanepid na to pozwala. Ja osobiście oscypków nie jem, ale znajomi są amatorem serów.
    Dla naszych władz liczy się tylko kasa z dzierżawy, kasa z opłat placowych i święty spokój……

  5. Problem zdiagnozowany, a pacjent (patrz: Szklarska Poręba) czeka jak na SOR w kolejce. Na co? Na powolną śmierć w męczarniach. To efekt opieszałości urzędników w likwidacji obskurnych bud, w których radni, znajomi radnych, rodziny urzędników sprzedają chiński szajs i śmierdzące sery, które z podhala przyjeżdżają w bagażnikach PKS. To jest prawdziwe oblicze tego miasta i podły wizerunek regionu – zeszmaconego chińską tandetą, ciupagami i kierpcami. Nie lepiej jest z restauracjami – tani szajs fast food`owy, frytki, pizza, mrożonki odgrzewane w mikrofali, tłuste schabowe najgorszego sortu. Tradycja regionalna, czyli szybko i jak najniższym kosztem wyrwać flaki turyście, zanim ucieknie.

  6. Pan Andrzej ma rację z tą chinszczyzną i tandetą. Tylko że po części sami turyści do tego doprowadzili.Dla niektórych nie liczy się czy to jest z tą czy z chin aby tanio.To samo jeśli chodzi o jedzenie nieważna jakość aby dużo i tanio.Taka to mentalność

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje