-0.4 C
Szklarska Poręba
piątek, 9 grudnia, 2022

Podlaskie wakacje cz. 4

Monastyr w Jabłecznej.
Najstarszy w Polsce, męski klasztor prawosławny, jedyny, który nigdy nie zmienił wyznania.Usytuowany jest na samym końcu świata, nad Bugiem, za rzeką jest już Białoruś.
Podobno kiedyś znajdował się po wsch. stronie rzeki, dopiero w 2 poł. XIX w. jeden z przeorów zdecydował o przekopaniu koryta Bugu celem zmiany jego biegu – klasztor znalazł się na brzegu zach. na terenie dookoła oblanym nurtem wody: Bug od wsch. i pozostałości dawnego koryta rzeki – od zach. Obejrzałam to na mapie google – kawał roboty musieli braciszkowie wykonać – bo podobno oni to zrobili.
Cerkiew obecna klasycystyczna. Wnętrze przytulne, na ścianach freski, biało – złoty ikonostas, ikony osłonięte haftowanymi szalami i bardzo sympatyczny mnich snujący historie, goszczący w klasztorze w ramach wakacji. Zupełnie inaczej niż w monumentalnym Supraślu, gdzie byłyśmy kilka dni później.
Mnisi prawosławni są brodaci, długowłosi, ascetyczni. Sprawiają wrażenie bardzo uduchowionych i trochę jakby nie z tego świata. A może Jabłeczna nie jest z tego świata ? A może zakonnicy w ogóle takie wrażenie robią na człowieku ? W końcu milczących mnichów z pustelniczego klasztoru kamedułów na krakowskich Bielanach pamiętam do dziś mimo upływu miliona lat.


Jeden taki, chudy i uduchowiony mnich, zrobił kilka rundek wokół klasztoru z wielką deską w kształcie wrzeciona, w którą uderzał drewnianym tłuczkiem. Wzywał mnichów na modlitwę. Analogiczne urządzenie widziałam w skicie w Odrynkach.
Teren klasztoru jest bardzo starannie uporządkowany. Całość ogrodzona murem, mur też dzieli obszar na część z domem dla pielgrzymów, studnią i wypieszczonym ogrodem z sadzawką, część ściśle klasztorną z cerkwią i cmentarzykiem mnichów, ogród warzywny z pasieką, sad. A dookoła łęgi nadburzańskie i ponad 40 pomnikowych dębów, z których kilka rośnie wokół klasztoru. Na jednym z nich, przy drodze dojazdowej – rozmaite wota.

I jeszcze, na zewnątrz murów – dwie kapliczki. Jedna na wprost klasztoru, z drogą do drzwi wiodącą między szpalerami drzew, druga – nad Bugiem. Malowniczo.
Ponoć wiosną, gdy rzeka wyleje dostęp do klasztoru trudny jest. Na zakupy braciszkowie jeżdżą raz w tygodniu koparką, zakupy wożąc na łyżce.
Ja tu piszę o egzotyce sugerującej ogromny dystans do współczesnego świata i jego cywilizacji tymczasem klasztor chętnie korzysta z dobrodziejstw turystyki i immanentnej potrzeby każdego turysty jaką jest nabycie pamiątek. Sklepik z kopiami czyniących cuda ikon i ikonami pisanymi współcześnie, książkami, płytami zawierającymi klasztorny śpiew, świecami, miodami z klasztornej pasieki – funkcjonuje na terenie klasztoru,. zaś w pobliżu – domy i parking dla pielgrzymów.

>> Zdjęcia z klasztoru można obejrzeć na stronie

 

 

  Bożena Danielska

Poprzedni artykułPodlaskie wakacje cz. 3
Następny artykułPodlaskie wakacje cz. 5
- Reklama -

1 KOMENTARZ

  1. Cerkwi prawosławnej nigdy nie cechował dystans do świata (przynajmniej od czasu zaprzęgnięcia jej w sprawy państwowe przez Iwana IV Ruryrkowicza). Była i pozostaje narzędziem sprawowania władzy i kontroli mieszkańców. Proszę sobie wyobrazić, że gdy w początkach panowania cara Mikołaja II budżet Imperium w blisko 30% opierał się na sprzedaży wódki, popi w kazaniach namawiali do jej zakupu i konsumpcji, aby dbać o finanse państwa. Nienawiść do przedstawicieli cerkwi była znaczna wśród wiernych i wybuchła w 1917r., nie zawsze jako sterowana z rozmysłem przez bolszewików przemoc. Do tego te kapiące wszędzie złoto. Brrr…

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje

Koniec samowoli?

Kamieńczyk ściekiem

Zaczadzeni smrodem

Głosuj na kobiety!