6 C
Szklarska Poręba
czwartek, 22 lutego, 2024

(Nie)Szczęście Gór Izerskich

Obraz tego, co zadziało się do tej pory z nieczynną kopalnią “Stanisław” będzie niepełny, jeśli nie przyjrzymy się odmowie uzgodnienia projektu planu wydanego przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska we Wrocławiu i zażaleniu na tę decyzję złożonego przez Burmistrza Miasta Szklarska Poręba do Generalnej Dyrekcji w Warszawie.

Przedmiotem analizy RDOŚ był projekt planu, który już znamy (>>>”Plan na Stanisław”) oraz prognoza oddziaływania na środowisko, która tak jak plan wyszła z M&R Biuro Projektów Mieloch sp. z o. o. z Poznania. Prognoza jest kluczowym dokumentem oceniającym wpływ ustaleń planu. RDOŚ odmówił uzgodnienia projektu planu w proponowanej postaci, ponieważ w ocenie Regionalnej Dyrekcji prognoza oddziaływania na środowisko została niewłaściwie przeprowadzona oraz brakowało prawidłowej oceny skutków ustaleń projektu planu na przyrodę, w tym na przedmioty ochrony krajobrazu Natura 2000 Góry Izerskie. 

Pełna treść odmowy uzgodnienia projektu planu: RDOŚ odmowa uzgodnienia planu Stanisław

Regionalna Dyrekcja odmowę uzgodnienia projektu planu argumentowała w następujący sposób:
  • na obszarze oddziaływania ustaleń projektu planu występują gatunki stanowiące przedmiot ochrony: cietrzew, wilk i ryś – w odmowie RDOŚ możemy przeczytać: “Jak wynika z zapisów ww. Programu Ochrony Przyrody, cietrzew na gruntach w zarządzie Nadleśnictwa Szklarska Poręba (poza terenem rezerwatu przyrody Torfowiska Doliny Izery) występuje na ograniczonym obszarze i jest gatunkiem nielicznym. Jego obecność stwierdzono tylko w centralnej części badanego obszaru przede wszystkim w Masywie Wysokiej Kopy. Główny teren, na którym wykazano ślady obecności cietrzewi oraz osobniki tokujące ciągnie się od polany na zachodnich zboczach Sinych Skałek przez Przednią Kopę, dolinę potoku Widły I, szczytowe partie i zbocza Wysokiej Kopy po Izerskie Garby i tereny przyległe do kopalni Stanisław. Drugi rejon mniej licznego występowania znajduje się również w centralnej części nadleśnictwa w rejonie Rozdroża pod Cichą Równią, Jeleniej Łąki oraz góry Krogulec i Cicha Równia.”
  • realizacja założeń planistycznych spowoduje wzrost antropopresji: “Obecnie teren objęty projektem planu jest wprawdzie terenem pokopalnianym, jednak nie jest zabudowany (w jego granicach znajduje się tylko wieża telekomunikacyjna) i otoczony jest obszarami leśnymi. W sąsiedztwie tego terenu brak jest obszarów zurbanizowanych. Zabudowa miasta Szklarska Poręba położona jest w odległości ponad 4 km od dawnej kopalni Stanisław. Realizacja ustaleń planu niewątpliwie skutkować będzie znaczącym wzrostem oddziaływań antropogenicznych w przedmiotowym rejonie, których zasięg wykraczać będzie poza obszar objęty mpzp. W związku z lokalizacją terenów wykorzystywanych przez cietrzewia w ciągu całego roku w bezpośrednim sąsiedztwie obszaru objętego planem, skutki negatywnych oddziaływań antropogenicznych (wprowadzenie zabudowy o różnych funkcjach i związanej z nimi infrastruktury, emisja hałasu, zanieczyszczenie światłem, obecność ludzi) dotyczyć będą tego gatunku.”
  • Góry Izerskie stanowią ważny element korytarza ekologicznego – Głównego Korytarza Zachodniego, który daje możliwość migracji zwierzętom, roślinom i grzybom. Z odmowy RDOŚ: “Najistotniejszymi zagrożeniami dla właściwego funkcjonowania korytarzy ekologicznych są wszelkiego rodzaju bariery przestrzenne, szczególnie inwestycje liniowe (np. drogi) oraz urbanizacja terenów, której towarzyszą emisja hałasu i światła oraz obecność ludzi i związane z tym ślady zapachowe, zarówno w porze dziennej, jak i nocnej. (…) Wprowadzenie w rejonie dawnej kopalni Stanisław proponowanego w projekcie mpzp zainwestowania skutkować będzie istotnym zwiększeniem oddziaływań antropogenicznych w tym rejonie, związanych z wprowadzeniem zabudowy usługowej oraz funkcjonowaniem usług turystyki, sportu i rekreacji. Ponadto projekt planu nie obejmuje dróg dojazdowych do planowanych terenów usługowych (US i UT), jednak realizacja jego ustaleń wymagać będzie zapewnienia dróg transportu (na etapie realizacji i eksploatacji), a drogi te będą musiały przebiegać przez tereny leśne. W związku z tym realizacja ustaleń planu wpływać będzie także na tereny, którymi do obszaru objętego mpzp docierać będą maszyny, pojazdy i ludzie – na tych terenach również nastąpi wzrost oddziaływań antropogenicznych. Najistotniejsze negatywne oddziaływania na funkcjonowanie korytarza migracyjnego związane będą z wprowadzeniem zabudowy na przedmiotowym terenie, emisją hałasu, światła oraz obecnością ludzi. Wszystkie te czynniki będą stanowić barierę w zasadzie wykluczającą możliwość migracji w obszarze objętym mpzp oraz wpływać będą na obniżenie funkcjonalności korytarza migracyjnego w sąsiedztwie tego obszaru. Tym samym realizacja ustaleń planu może wpływać na integralność tego obszaru Natura 2000 oraz spójność sieci Natura 2000.
  • realizacja ustaleń planu nie wypełnia przesłanki nadrzędnego interesu publicznego, na który powoływał się burmistrz w analizie związanej z przystąpieniem do opracowania planu: “Podjęcie działań mających na celu uchwalenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla działki nr 4 obręb 0008 w rejonie dawnej kopalni „Stanisław” jest odpowiedzią na potrzeby zarówno użytkownika wieczystego rzeczonej działki, jak i wszystkich mieszkańców Gminy” oraz projektantki z biura Mieloch sp. z o. o., które wskazywały, że “plan (…) zapewnia dbałość o przestrzenie publiczne, co będzie pozytywnie oddziaływać na obecnych i przyszłych mieszkańców oraz mogą inicjować dalsze działania, zmierzające do poprawy wizerunku tego fragmentu gminy” (pisownia oryginalna). Z odmowy Dyrekcji Regionalnej: “Należy uznać, że powody o charakterze zasadniczym, wynikające z nadrzędnego interesu publicznego, w tym interesów mających charakter społeczny lub gospodarczy, dotyczą sytuacji, w których realizacja proponowanych planów lub przedsięwzięć jest niezbędna do: działań lub polityk mających na celu ochronęwartości o podstawowym znaczeniu dla życia obywateli (zdrowie, bezpieczeństwo, środowisko); fundamentalnych zasad polityki państwowej i społecznej; podejmowania działań o charakterze gospodarczym lub społecznym, spełniających określone wymogi z tytułu wykorzystywania usług publicznych. Biorąc pod uwagę charakter ustaleń planu nie można uznać, że spełniają one wymogi nadrzędnego interesu publicznego.

Na marginesie dodam, co wynika z doświadczeń Stowarzyszenia “Przełom”, że zasadność istnienia korytarzy ekologicznych nie robi na naszym samorządzie większego wrażenia. Za przykład niech posłuży projekt MPZP dla Szklarskiej Poręby Średniej, gdzie zmieniano przebieg korytarzy ekologicznych dla żab w taki sposób, żeby otworzyć możliwość realizowania inwestycji przy ul. Osiedle Grottgera (więcej pod tym linkiem >>>”Przekupione żaby”).

Dyrekcja Regionalna wyraziła się w sposób klarowny: Uzgodnienie projektu planu może nastąpić po uwzględnieniu wymogów ochrony przyrody wynikających z przepisów odrębnych – ustawy o ochronie przyrody, poprzez odstąpienie od ustaleń projektu planu w zakresie terenów oznaczonych jako UT (teren zabudowy usługowej – usług turystyki) i US (teren zabudowy usługowej – usług sportu i rekreacji). Burmistrz Szklarskiej Poręby, jako organ procedujący prace planistyczne, zamiast to uwzględnić – przypomnijmy, że spoczywa na nim obowiązek prowadzenia działań z zakresu ochrony przyrody wynikający z ustawy o samorządzie gminnym oraz innych ustaw – wybrał drogę dalszego promowania projektu i złożył zażalenie na decyzję Dyrektora Regionalnego do instancji wyższej, czyli Generalnej Dyrekcji OŚ.

Pomimo przedstawienia przez RDOŚ definicji nadrzędnego interesu społecznego, tutejszy Urząd Miasta widać utożsamił interes publiczny z interesem właściciela działki i złożył zażalenie, o kuriozalnej treści dla mieszkańców, a nieistotnej dla organu zajmującego się ochroną środowiska, ponieważ nie odnoszącego się do treści decyzji Dyrektora Regionalnego. W przekazaniu do GDOŚ Dyrektor Regionalny napisał: “(…) podnoszone w treści zażalenia argumenty nie odnoszą się do zakresu uzgodnienia w trybie art. 30 ust. 3 ww. ustawy o ochronie przyrody, w którym to trybie procedowany był przedmiotowy wniosek.”

Oddajmy głos Edycie Bieleckiej, kierowniczce Referatu Rozwoju, Planowania Przestrzennego i Nieruchomości, która z upoważnienia burmistrza wystosowała zażalenie do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska:

“Nadmienić należy, że w granicach obszaru opracowania nie występują siedliska zwierząt chronionych. Realizacja ustaleń planu miejscowego nie zagraża zatem bezpośrednio chronionym gatunkom zwierząt. Obszar opracowania planu od kilkudziesięciu lat jest terenem wykorzystywanym w kierunku przemysłu wydobywczego, którego oddziaływanie na tereny sąsiednie jest znacznie większe niż planowana zmiana funkcji terenu. Dla przedmiotowego terenu obowiązuje koncesja wydana decyzją nr 3/2001 z dnia 21 marca 2001 r. oraz 41/2013 z dnia 11 grudnia 2013 r., wydana przez Marszałka Województwa Dolnośląskiego, na wydobycie kwarcu, wobec czego prace “strzałowe” oraz pozostałe związane z wydobyciem mogą być nadal prowadzone. Asfaltowymi drogami prowadzącymi do kopalni odbywa się ruch samochodów ciężarowych, który po zaprzestaniu działalności wydobywczej, a następnie etapu realizacyjnego budowy obiektów zgodnych z kierunkiem rekultywacji, zostanie zaprzestany. Obecnie ruch turystyczny w tym miejscu odbywa się regularnie, co po przeprowadzeniu rekultywacji będzie kontynuowane. Nietrudno zatem przewidzieć, że oddziaływanie obszaru objętego planem miejscowym na tereny sąsiednie po dokonaniu rekultywacji będzie zdecydowanie mniejsze niż ma to miejsce w chwili obecnej.

 

Panie z biura projektowego i urzędu miasta nie ustaliły ze sobą wspólnej wersji, ponieważ w prognozie środowiskowej możemy przeczytać: “Projekt planu miejscowego obejmuje swoim zasięgiem miejsce występowania złóż kwarcu „Stanisław” KZ 115 (…). Niemniej eksploatacja tego złoża została zaniechana, a kopalnia kwarcu jest od wielu lat nieczynna.”

Wyjaśnienia Pani kierownik na ostatniej sesji RM możecie Państwo odsłuchać pod tym >>>linkiem. Myślę, że każdy będzie w stanie wyrobić sobie własne zdanie o argumentach, jakie padły z ust Pani kierownik. Ja chcę jednak zwrócić na jedno uwagę, na próbę rozmycia odpowiedzialności za zaistniały stan. Zrzucanie winy za faktyczne zapisy projektu planu na radnych, bo to oni przyjęli uchwałę o przystąpieniu do prac nad planem dla nieczynnej kopalni “Stanisław”, jest czystą manipulacją. Radni podjęli uchwałę, której autorem był, przepraszam, kto? A tak w ogóle, wierząc Pani kierownik na słowo, to ten projekt nie jest przecież dokumentem, jego już nie ma, więc o co chodzi? Coś, czego nie ma nie powinno budzić emocji. Widocznie osoby, które nagłośniły sprawę “Stanisława” padły ofiarą zbiorowej psychozy. Wyparcie jest psychologicznym mechanizmem obronnym, które może nieść zagrożenie dla osobowości wypierającego. Dla nas wszystkich – mieszkańców Szklarskiej Poręby – powinno być powodem do zadania sobie pytania – czy przestrzeń naszej gminy jest należycie chroniona?

 

Dla lubiących lekturę dokumentów naciąganych do granic wytrzymałości zamieszczam poniżej ocenę środowiskową autorstwa M&R Biuro Projektowe Mieloch sp. z o. o. z Poznania:

Prognoza oddziaływania na środowisko – kopalnia “Stanisław”

A dla mniej wytrzymałych zamieszczam kilka fragmentów mózgowej gimnastyki poznańskich projektantek opatrzonych komentarzem:

„W projekcie zapisana jest minimalna powierzchnia terenu biologicznie czynnego, co pozwoli na zachowanie odpowiedniego udziału zieleni na terenach przeznaczonych pod zabudowę oraz inne zainwestowanie.” – Przypomnijmy, dla większości terenu (UT) to 10%.

„Brak udziału człowieka i nieumiejętne kształtowanie właściwych procesów ekologicznych w dłuższej perspektywie czasowej może doprowadzić na danym terenie do postępującej degradacji zarówno środowiska przyrodniczego, jak i krajobrazu. Niemniej jednak wprowadzanie funkcji, które będą wpływać na krajobraz i intensyfikować korzystanie z niego przez mieszkańców, również może powodować skutki negatywne dla środowiska.” – Aż dziw bierze, że jakikolwiek krajobraz powstał przed pojawieniem się gatunku ludzkiego.

„Analizowany plan dostosuje zapisy dla tych obszarów do obecnie obowiązujących przepisów oraz standardów ochrony środowiska, szczególnie, że położony jest w tak cennym przyrodniczo i krajobrazowo regionie.” – Z naciskiem na „cenny”. Plan dostosuje, w przyszłości, najlepiej po wybudowaniu wszystkich zamierzonych obiektów.

„Ustalenia analizowanego projektu planu nie będą miały negatywnego wpływu na gatunki oraz siedliska przyrodnicze występujące na tych obszarach, gdyż obejmują w swoich granicach jedynie niewielki fragment terenu chronionego. Teren ten od wielu lat był miejscem prowadzenia intensywnej działalności górniczej, zatem podjęcie rekultywacji terenu w kierunku turystycznym samo w sobie będzie korzystniejsze dla środowiska naturalnego. Ponadto zapisy projektu planu uściślają w zakresie ochrony przyrody warunki, na jakich ma odbywać się nowe zagospodarowanie terenu. Powierzchnia zabudowy ma wynosić maksymalnie 20%, przy czym wprowadzono zakaz lokalizacji usług hotelarskich. Zapewnienie powierzchni biologicznie czynnej na poziomie minimum 40% (dla terenu UT) oraz minimum 50% (dla terenu US) pozwoli na zachowanie i nierozerwanie siedlisk przyrodniczych.” – W projekcie planu 10% dla UT, 50% dla US. Ktoś tu się „pomylił”.

„Szczegółowe sposoby ochrony obszaru Natura 2000 przy projektowanym zagospodarowaniu leżą poza zakresem ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, a jednocześnie dla obszaru Natura 2000 nie został opracowany plan ochrony w oparciu o zapisy ustawy o ochronie przyrody, który dawałby dokładne wytyczne dla zapisów planu miejscowego i jednocześnie informował, w jakim zakresie możliwy jest rozwój turystyki na tym terenie.” – W piśmie RDOŚ: „Oceny oddziaływania ustaleń projektu planu na ww. obszar Natura 2000 dokonano w oparciu o materiały i dokumenty będące w posiadaniu tut. organu, takie jak: Program Ochrony Przyrody stanowiący element Planu Urządzania Lasu dla Nadleśnictwa Szklarska Poręba na okres od 1 stycznia 2019 r. do 31 grudnia 2028 r., który zawiera zakres planu zadań ochronnych dla obszaru Natura 2000 Góry Izerskie PLB020009”. – Czyli klasyczna mijanka. Z prawdą.

I na koniec, bo nie chcę przynudzać, czy jak wolą niektórzy, kłamać:

“Możliwe pozytywne aspekty realizacji ustaleń projektu planu:

1) ograniczenie zanieczyszczeń i zaśmiecania terenów przez turystów, poprzez wprowadzenie odpowiedniej infrastruktury (kosze na śmieci) oraz regularne porządkowanie terenu i opróżnianie koszy,

2) rozwój infrastruktury technicznej wodnokanalizacyjnej mający na celu zlikwidowanie uciążliwości dla środowiska wynikający ze zwiększonego zapotrzebowania.”

Amen

 

2023 Redakcja (MP)

 

- Reklama -

5 KOMENTARZE

  1. Świetne podsumowanie sprawy. Oglądałem sesję Rady, podczas której radni podjęli uchwałę o odstąpieniu od opracowywania planu. Znamienny był głos burmistrza Grafa, który chciał jak najszybciej uciąć temat i przejść do głosowania bez dyskusji. Twierdząc nota bene, że zawsze był przeciwnikiem zabudowy tego terenu🤣 Jak mówi stare przysłowie: koń jaki jest każdy widzi. Ps. Zadziwia mnie ilość obecnych i nadchodzących inwestycji pod postacią apartamentowców – jakim sposobem otrzymują pozwolenia na podłączenie do kanalizacji i odprowadzenie ścieków do niewydolnej oczyszczalni????

  2. Panie Michale bez urazy ale po doktorze socjologii spodziewałbym się czegoś więcej od stosowania technik manipulacyjnych. Problemem tekstu który Pan napisał nie jest jego merytoryczna słabość ale lawirowanie od tego co z Pańskiego punktu widzenia nadaje się do opublikowania a tym co się nie nadaje. Również obszerność tekstu sprawia, że trzebaby go było rozbierać po kawałku. Proszę mi powiedzieć jaki cel – prócz politycznego – Panu przyświeca. Dlaczego chce Pan budować swoją pozycję nie poprzez rzetelne dziennikarstwo a poprzez kłamstwa przeinaczenia i manipulacje, które zresztą z taką łatwością przykleja Pan swoim adwersarzom? Naprawdę chętnie podjąłbym z Panem dyskusję, bowiem być może mija się Pan z prawdą w dobrej wierze ale miejsce w komentarzu jest niezwykle ograniczone, a do pisania “artykułów” na Głosie jakoś mi spieszno. Ale gdyby znalazł Pan miejsce i płaszczyznę do szerszej tutaj dyskusji to bardzo chętnie. Jedno tylko Panu powiem, bo to przecież widać gołym okiem, że uwagi zastrzeżenia RDOŚ gdyby zostały uwzględnione bez odwołania w projekcie planu zagospodarowania to wówczas ten przygotowywany plan nie był zgodny ze Studium Uwarunkowań i Zagospodarowania Przestrzennego. A jak się Pan na pewno orientuje nie jest możliwe stworzenie takiego planu. Więc tu zostało albo odwołanie albo zmiana Studium. Dlaczego w ogóle w dyskusji nad przyszłością kopalni temat Studium jest pomijany? Jakby nie istniało? A to ono właśnie wskazywało kierunki….prawda?

    • Szanowny Panie Rene, bez urazy, ale to właśnie dzięki socjologii widzę sprawę tak, jak ją przedstawiłem. Procedując plan dla takiego obszaru, jak centralne pasmo Gór Izerskich, wszystko jedno, czy chodzi o rekultywację kopalni i szkód po kopalnianych przez zmianę funkcji zgodną ze studium, to nie tak się to robi, jak zaproponował Urząd Miasta z Panem Henrykiem Łożyńskim i planistami. I wiem to właśnie dzięki socjologii. Jednak komentarze, jak Pan raczył zauważyć, to faktycznie za mały format. Ja to wyłuszczę w osobnym wpisie.
      Co do wymiany, dyskusji, to nigdy nie widziałem przeciwwskazań i nie widzę ich również obecnie. Nie róbmy też z dyskusji publicznej kościoła, już z tym jednym mamy aż nadto, możemy dyskutować w Głosie, może być w plenerze. Najważniejsze żeby to nie było bicie piany, tylko żebyśmy wszyscy wyciągali wnioski z tej wymiany.
      Skoro Pan wie, że jestem doktorem socjologii, to powinien Pan choć kojarzyć, że nie jestem typem politycznym. Mierzi mnie polityka, ta w wydaniu gminnym również (ale na wybory chodzę). Nawet jeśli wyrażam się w sposób, który ma zadziałać na czytelnika, czy startuję w wyborach na radnego, to traktuję to jako drogę, a nie cel sam w sobie. Celem jest wskazywanie na nadrzędny interes publiczny, który zdefiniowała w sposób opisowy Dyrekcja Regionalna w odmowie uzgodnienia projektu planu dla nieczynnej kopalni „Stanisław”.

      • Więc jeszcze raz. Gdyby bezrefleksyjnie przyjmować uwagi RDOŚ w sprawie zagospodarowania kopalni to wówczas Plan nie byłby zgodny ze Studium Zagospodarowania. I tu jest sedno problemu, dość umiejętnie pomijane. Na ostatniej sesji sprawa studium wybrzmiała bardzo cicho i nie śmiało…. studium, które w żaden sposób nie chroni tego terenu. Proszę poczytać studium, jest tak doskonałe, że nie reguluje ani kwestii wysokości zabudowy ani powierzchni. Więc na przyszłość stwarza na pewno większe ryzyko niż ostatni projekt planu, który był tylko projektem i nie miało w nim prawa znaleźć się w nim nic innego ponadto na co rada wyraziła by zgodę. A radni w roku przedwyborczym byli już tak wystraszeni, że gdyby protestujący wywarli większy nacisk to uchwalili by takie wytyczne, że nie można było by tam postawić obiektu większego od karmnika dla ptaków. Ale nie, lepiej wycofać się z całej procedury i pozostawić bieg własnemu losowi a kopalnię na łaskę i nie łaskę zapisów studium. Rada nie ocaliła krajobrazu Gór Izerskich tylko pozbyła się odpowiedzialności. Idę o zakład że prędzej czy później tam się pojawią wnioski o warunki zabudowy. Brzydzi się się Pan polityką….jakoś nie sądzą skoro co najmniej dwukrotnie startował Pan w wyborach. A teraz niczym na stand upie stara się Pan grillować swoich “politycznych” przeciwników. Nie ma to nic wspólnego z uczciwym stawianiem sprawy. Rozsądny, proturystyczny, prośrodowiskowy i prokrajobrazowy Plan Zagospodarowania na pewno dawałby większe możliwości zagospodarowania tego terenu. Ale w mojej ocenie tu nie chodzi o to a właśnie o wspomniany Stand Up i griloowanie. Czytając Pana artykuły przez moment poczułem się jak na występie Abelarda Gizy : Buuuuu, Dawaj go!!!, dziewczyny z Łysobyków……tak się socjologicznie manipuluje tłumem ale nie wyjaśnia sprawy. Ona nie jest taka prosta : Zły burmistrz, zły urząd czy zła Pani kierownik……jeżeli pominiemy procedury, przepisy, zapisy STUDIUM, krzykniemy skandal i degradacja krajobrazu to ok, tak to może wyglądać. Ale bardzo żałuję, że nie jest Pan uczciwy. Nie przedstawia stanowiska drugiej strony. Nie rozmawia z burmistrzem, ani merytorycznym referatem Urzędu. Pakuje Pan ludziom do głowy na siłę swoje racje. I chociaż sporo osób w to wierzy to nie jest to dziennikarstwo tylko Stand Up na dokładkę dość marny….daleko mu do Abelarda. Pozdrawiam.

        • W kwestii merytorycznej: nikt nie podnosi błędów proceduralnych, w tym zażalenia od decyzji Regionalnej Dyrekcji, bo ich nie było. Uwagi odnoszą się do treści: projektu planu, który miał uzgodnić Regionalny Dyrektor na wniosek burmistrza Szklarskiej Poręby oraz zażalenia do Generalnej Dyrekcji wystosowanego z tutejszego urzędu. To jest tak jakby jedną fontanną puścić wodę źródlaną, a drugą fontanną gnojówkę z chlewni. Obie fontanny szumią, ale wątpię, żeby ktoś narzekał na fontannę tryskającą wodą zdrojową. I tego w Pańskim komentarzu zabrakło. Treść, co papier cierpliwie przyjął, to jest istotne. Wystarczy przeczytać, co Dyrekcja Regionalna w przekazaniu do Dyrekcji Generalnej napisała: “(…) podnoszone w treści zażalenia argumenty nie odnoszą się do zakresu uzgodnienia w trybie art. 30 ust. 3 ww. ustawy o ochronie przyrody, w którym to trybie procedowany był przedmiotowy wniosek.” Czyli co? Argumenty na obronę projektu planu zostały wzięte po prostu z czapy. Przyznaję, że wygodnie jest opierać argumentację na warunkach zagospodarowania „Stanisława” wynikających ze studium, i to chyba jedyne, co pozostało pracownikom urzędu. Tyle, że mówienie przy tym, iż wszystkie podejmowane zabiegi to „normalna procedura”, „zgodna z prawem”, kiedy właściciel zamierza zrealizować rekultywację terenów pokopalnianych proponowanymi w projekcie planu wskaźnikami, jest tłumaczeniem, które do mnie nie przemawia. I do wielu mieszkańców również.
          Sprawa została potraktowana po amatorsku, tak przez burmistrza, jak i właściciela kopalni. Można było z wysokim stopniem prawdopodobieństwa założyć, że propozycja zagospodarowania „Stanisława” spotka się z oporem lokalnej społeczności. I w takim przypadku należało się wykazać ostrożnością. Przede wszystkim gmina oprócz funkcji przeznaczenia terenu powinna zaproponować zakres ingerencji fizycznej – wielkość kubatury, wysokości, procent powierzchni biologicznie czynnej itd. Zaprosić mieszkańców do dyskusji. Może zrobić publiczną wizję lokalną razem z właścicielem i zainteresowanymi osobami. Gmina mogła tak postąpić z prostej przyczyny – to szczególny obszar pozostający w styczności z obszarami objętymi ochroną przyrodniczą. I przy takim scenariuszu to gmina dyktuje warunki, bo ma kartę przetargową w postaci społeczności lokalnej i głosu radnych. Właściciel widząc takie działania robi się mniej tajemniczy i otwiera się z pomysłami. Wie, że albo – albo. Proces planowania robi się transparentny, a przez to trudniej o niespodzianki. Wybrano jednak drogę taką, jak zwykle, czyli przyszedł do burmistrza właściciel i ogólnikowo powiedział, że nie chce już kopalni, tylko chce zagospodarować obszar zgodnie z funkcją wpisaną do studium. I poszło – właściciel podyktował projekt planu, a burmistrz procedował. Słabe to. Efekt widać gołym okiem. A mógł być wilk syty i owca cała.
          W pozostałych kwestiach: proszę sobie darować wszelkie osobiste wycieczki w moim kierunku pod pseudonimem, tylko zgłaszać pod swoim imieniem i nazwiskiem – inaczej nie będą publikowane. Z treści i tonu Pana czy Pani komentarzy można wnosić z dużą dozą prawdopodobieństwa, że jest Pan czy Pani pracownikiem urzędu, albo przynajmniej osobą „wtajemniczoną” w meandry gminnej Amazonii dzięki zajmowaniu szczególnej pozycji. Po co ten kamuflaż? Żyjemy w wolnym kraju, w którym wolność wyrażania własnych poglądów jest wpisana do konstytucji.

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje

Śledztwo w urzędzie

Referendalne ABC