10.3 C
Szklarska Poręba
czwartek, 21 października, 2021

Nie do odrobienia

W historii naszego społeczeństwa często powtarza się motyw straconej szansy. A to niekorzystny dla nas układ sił państw sąsiadujących, a to rozluźnienie więzi społecznych, a to wredna robota współmieszkańców innego wyznania, a to Francja, a to Anglia, a to zatrzaśnięte drzwi od wychodka… Generalnie byłoby cudnie, gdyby ktoś nie stanął na drodze naszego rozkwitu.
Czyżby?Ostatnie dni zaowocowały wzmożonymi kontaktami ze zwolennikami kandydatury Mirosława Grafa. Poznałem masę fajnych ludzi, których lekko naprowadzając można zachęcić do pracy dla wspólnoty. Mówię: „wyciągnę z lasu przy ul. Kolejowej opony, potrzebuje kogoś z przyczepą, to byśmy je na PSZOK wywieźli”, słyszę: „jasne, przyczepę ma … koło stacji, daj znać kiedy”. Pytałem o ich problemy związane z zamieszkiwaniem w tej konkretnej przestrzeni w Szklarskiej i usłyszałem, że są one zbliżone do siebie.

Po pierwsze, ludzie są zadowoleni, że się nimi interesuję dalej po wyborach, że próbuję ich pozyskać do aktywnego działania na rzecz miasta, że mam pomysły jak można podnieść ich jakość życia. „Bo ostatni radny, Boże, jak on się nazywał…”

Po drugie, poznane osoby mówią mi o całej masie drobiazgów, na których załatwienie wystarczy pół kadencji, a właściwie sprawnie działający urząd. Tymczasem obecny burmistrz, „żeby móc kontynuować dokonania pierwszej kadencji”, prosi o głos 4 listopada. Nie postponując dokonań Pana Grafa i jego tła, coś mi tu nie pasuje.

Po trzecie, władza się z nimi „konsultuje” co roku – są spotkania z radnymi, burmistrzem i co roku mieszkańcy zgłaszają te same, co do joty, problemy. Zapytałem się, jak to, czy na kolejnych spotkaniach nie punktują, co zostało, a co nie zrobione? Podsuwam pomysł, żeby to nie były spotkania (każdy, kto był na takim spotkaniu wie, że zanim się przebije z pytaniem musi wysłuchać godziny, dwóch słowotoku, który wprawny orator mógłby zamknąć w 15 minutach) tylko warsztaty. Pracujemy wszyscy razem: mieszkańcy z radnymi i burmistrzem, z kimś z UM, a efektem spotkania jest dokument zadań z harmonogramem działania, na którym wszyscy obecni składają podpis. Jak wygląda spotkanie – warsztaty w kolejnym roku? Zaczynamy od oceny zeszłorocznego harmonogramu i wtedy wszystko jasne. Przyznam, że dawno nie widziałem tak szeroko otwartych oczu ze zdumienia.

Po czwarte, gdy pytałem o preferencje wyborcze, słyszałem: „ja go znam, uczył mnie wuefu”.

Mirosław Graf zapytany anonimowo przez 24jgora.pl, „co się zmieni, jeżeli Pan pozostanie burmistrzem?”, odpowiedział: „Będzie można ze sobą rozmawiać, dyskutować, spierać się, ale nie dążyć do pognębienia przeciwnika. Ważniejsze będzie rozwiązywanie problemów mieszkańców. Do głosu zostaną dopuszczeni nie tylko radni, ale – poprzez “trybunę obywatelską”- także mieszkańcy.”
Patrząc na punkt trzeci, można tylko podumać, jak to będzie. Pomijam już samą kwestię językową i użycia czasownika „dopuszczać”, który ma dla mnie kynologiczne konotacje (tak, dopuszcza się sukę do psa…). Nie, oczywiście, czepiam się, wszak Pan Mirosław Graf „dopuścił” do siebie myśl, że także mieszkańcy mają głos. Nie warczą, jak chłopi w „Ferdydurke”, tylko mówią. Cenna nauka ostatnich 4 lat (czy ostatnich dwóch miesięcy?). Tylko zauważmy, że mamy na razie do czynienia z wyrażeniem deklaracji, a kolejnym krokiem będzie nauka praktyki. Pięć lat starczy?

Człowiek uczy się całe życie i to jest piękne. Kto tego nie robi, temu mózg obumiera dużo szybciej, niż poszukującym. W przypadku jednak osoby pretendującej do stanowiska burmistrza rzuca się w oczy jedno, czy kadencja jest odpowiednim czasem na naukę, że mieszkańców można dopuścić do głosu? Nie kosztuje to zbyt wiele właśnie owych mieszkańców?

Przykład przeze mnie przytoczony wpisuje się w ludowe porzekadło, że na naukę nigdy nie jest za późno. Racja, ale nasze życie mija, co przeminęło nie powróci.
Cóż nam zatem przyjdzie z czyjegoś osobistego sukcesu edukacyjnego, gdy my, a wraz z nami nasze miasto, nie odrobimy straconego czasu.

Nie stójmy na drodze lepszego funkcjonowania miasta.

4 listopada mamy głos.

   © 2018 Michał Pyrek

Poprzedni artykułMirosław Graf w Sasance
Następny artykułCzy niewiedza usprawiedliwia?
- Reklama -

3 KOMENTARZE

  1. Trzeba było startować na burmistrza jak PAN ma receptę na wszystko. A nawet te Pana górnolotne brednie nie pozwoliły, by wyborcy zaufali panu na mandat radnego!!!! Taki PAN Pyrek elokwentny ale merytoryki w tym zero…
    Wierszami się wyborów nie wygrywa

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje