8.4 C
Szklarska Poręba
poniedziałek, 20 września, 2021

Minister cieszy się na wysadzenie mostu

Ponad stuletni most kolejowy nad Jeziorem Pilchowickim na Bobrze ma “zagrać” most w Szwajcarii. Most jako most nie jest jednak nikomu potrzebny. Tylko eksplozja. Wiceminister kultury Paweł Lewandowski cieszy się jak dziecko, ponieważ dostrzega w tym wielką szansę promocyjną dla powiatu lwóweckiego. Zachodzi jednak obawa, że większość ludzi będzie mylić powiat z kantonem, ale wiceminister zdaje się nie dostrzegać w tym większego problemu. Można by zapytać Pana Lewandowskiego, po co odbudowywano Warszawę i inne miasta po wojnie, wszak dziś byłyby to atrakcje na skalę światową. No, ale odbudowę zarządzili komuniści, którzy wiadomo gdzie mieli dobro Narodu. Co za niefart.

Całej sprawie dodaje smaku zapowiedź resortu kultury, że ewentualna, jak się wyraził Lewandowski, odbudowa zostanie pokryta z pieniędzy podatnika. Podaję za portalem oko.press:

„Jest cały program infrastrukturalny w ramach rozbudowy kolei. Środki powinny zostać przesunięte w tym programie na tę konkretną linię kolejową. Na razie te pieniądze nie są zagwarantowane, ale jeśli będzie decyzja pozytywna o realizacji tej produkcji w tym miejscu, to wtedy podejmiemy kroki, żeby pieniądze na rewitalizację zagwarantować”. – powiedział wiceminister kultury Paweł Lewandowski.

Do tego Polski Instytut Filmowy już wsparł amerykańskiego producenta filmu kwotą ponad 5,5 mln złotych. Można to skwitować w ten sposób: “zabij mi dziecko, a oddam Ci moją żonę”.

Za całym tekstem możecie się Państwo zapoznać pod tym >>>linkiem.

Most kolejowy sfotografowany przed 1912 r., czyli przed oddaniem zapory na Bobrze (źródło: polska-org.pl)

KTOŚ zalewający budynek dawnego “Wzroku”, czy inwestorzy Stone Hill rozbierający samowolnie “Perłę II”, w postawie wiceministra Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego do obiektów zabytkowych znaleźli dla swych działań sojusznika. Czy osiągnęliśmy zatem już dno? Zadaje się, że nie, bo wiceminister Lewandowski puka od spodu. Co na to publiczność?

 

 

 

 

2020 Redakcja

- Reklama -

14 KOMENTARZE

  1. Co mamy z tego mostu? Piękny pejzaż i opadające do jeziora płaty rdzy. Co możemy mieć? Odbudowany most wg. pierwowzoru, a więc wróci pejzaż, a nie będzie rdzy w wodzie. Poza tym zarobią polskie firmy, od budy z hot dogami do budowlanych na rewitalizacji tuneli, stacji kolejowej. Odżyje ruch turystyczny w tamtym rejonie, bo podróże malowniczymi trasami kolejowymi są powszechnie lubiane. Ale samo przejechanie się pociągiem to za mało. Trzeba gdzieś zjeść, przenocować itp. Jak Bóbr śmierdział z winy Celwiskozy w JG, to ruch turystyczny upadł. Teraz smrodu nie ma, bo upadła Celwiskoza, więc zamiast rozdzierać szaty nad jednym z setek zardzewiałych mostów można podejść inaczej.

    Warunki:
    a/ jawność i medialność każdego ruchu, ale najpierw
    b/ RZETELNA ANALIZA WARTOŚCI ZABYTKOWEJ MOSTU.

    Gdańska starówka to bajka – same oryginały, aż się odbiera zgiełk średniowiecznych ulic. Warszawska starówka to pic na muchy, a nie zabytki, bo wszystko było po wojnie w gruzach. Tymczasem biznesowo oba warianty działają, co widać po tłumach turystów. Dlaczego nie postąpić tak w przypadku mostu w Pilchowicach? No, chyba, że okaże się perłą na mapie dolnośląskich zabytków!
    Zamiast stawiać idiotyczne konstrukcje drewniano – metalowe pod pretekstem usprawnienia infrastruktury turystycznej, a tak na prawdę psujące krajobraz, można wstawić w krajobraz replikę oddającą ówczesną myśl techniczną, a przy okazji coś trwale wartościowego ugrać dla regionu, na czym Wleniowi powinno zależeć.

    • Do Juliusza z 04.08.2020 0 13:28
      W tych wszystkich pląsach wokół pilchowickiego mostu pojawia się jedna bardzo istotna kwestia, która zdaje się umyka nam wszystkim. To autentyczność. Owszem, można obecną konstrukcję poświęcić i odbudować na nowo zgodnie z przygotowaną dokumentacją. Jednak wtedy to już nie jest pozostałość „epoki żelaza”, tylko replika. To jak wdziewanie uszytego obecnie kontusza i świrowanie szlachetki z Zabłocia. Mam świadomość, że uczestnictwo w rekonstrukcjach historycznych już niejednemu pomieszało klepki, ale w przypadku obiektu historycznego, autentycznego, powinniśmy zachowywać się jednak inaczej. Przede wszystkim powinna zostać przeprowadzona rzetelna, niezależna ekspertyza stanu technicznego mostu. Od jej wyniku powinny zależeć dalsze decyzje. A nie tak, jak do tej pory, arbitralnie zza biureczka w Warszawie, czyste paznokietki, ale też zdaje się, że przy czystości, żeby nie powiedzieć pustocie, w główkach decydentów.
      Niech za przykład posłuży najstarszy most żeliwny na świecie, tzw. Iron Bridge znajdujący się w hrabstwie Shropshire w Anglii. Most został zbudowany w 1779 roku. Ze względu na obsuwanie się przyczółków mostu został wyłączony z ruchu drogowego w 1934 r. Idąc logiką przewijającą się w dyskusji nad mostem pilchowickim, powinni go Anglicy rozebrać i postawić nowy, najlepiej z elementów wyprodukowanych w Chinach, albo Indiach. Turyści i tak będą zachwyceni. Podobnie, jak są zachwyceni Disneylandem, nieprawdaż?
      Tylko czy to są jeszcze atrakcje, czy już jedynie obiekty użytkowe?
      A co do rdzy, która płatami opada do jeziora. Gwarancji nie ma, że nowy most nie zacznie rdzewieć, może nawet szybciej, niż się spodziewamy. Wszystko wszak zależy od konserwacji, pojęcia i metody mało rozpowszechnionej pośród Polaków.

  2. źródło: Epire
    za: onet.pl
    https://www.onet.pl/film/onetfilm/rezyser-mission-impossible-odniosl-sie-do-kontrowersji-z-polskim-mostem-jest/bbgxlv0,681c1dfa

    jak nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze;

    Zwróćmy się do agentów Christophera McQuarrie’a. Ponoć w dalszym ciągu szukają czegoś do wysadzenia – Szklarska ma jeszcze trochę zabytków. Nie? To może zgodzi się na efektowne “rozebranie” np. któregoś z apartamentowców? Co prawda … [autocenzura] to nie برج خليفة (Burdż Chalifa) ale zrobimy wszystko, aby podczas zdjęć ekipa filmowa czuła się jak w domu i wypoczęła bardziej.

    Swoją drogą, może w Szklarskiej też kręci się filmy, a my maluczcy nic o tym nie wiemy: “Perły” zostały wysadzone/ rozebrane na potrzeby filmu o roboczym tytule np. “Pearls and Hogs” a “Wzrok” przygotowywany był do scen lawiny wodno/ błotnej kolejnej serii “Nemocnice na kraji města”?

  3. No cóż oko.press 🙂 Sezon ogórkowy uwielbia takie “sensacje” . I co najważniejsze łatwo się broni przed wysadzeniem mostu,….którego nikt wysadzić nie chce. Ludzkie reakcje nie przestają mnie fascynować. Ludzie nie wierzą w koronawirusa (bo to ściema) i wierzą, że źli i gnuśni amerykanie wysadza nam most i jeszcze za to zapłacimy. A kto z Panów czytał umowę na wykorzystanie mostu do zdjęć???? Nie mówię o czytaniu soku z buraka czy oka.press. Kto czytał umowę? No właśnie. Nie byłoby tej durnej dyskusji, nie byłoby celebrytów na moście nie byłoby polityków Peło na moście (Pani Czernow to chyba nawet nie wiedziała gdzie to jest). Kolejna kwestia dlaczego bronicie mostu ale już sąsiadującego z nim tunelu kolejowego nie?? Skoro w scenariuszu filmowym zanim pociąg spadnie z mostu, ścigający go Tom Cruise rakietami powietrze- ziemie będzie strzelał do tunelu i tunel się zawali???? Co więcej sceny mostowe miały być kręcone w dwóch lokalizacjach (Pilchowice i most na trasie Nowa Ruda – Kłodzko) i w tym drugim przypadku też jest umowa o wykorzystanie obiektu do zdjęć i obowiązek pokrycia strat po ewentualnych uszkodzeniach. Umowa zawiera zapis : Zniszczeniu mogą ulec jedynie te wybrane fragmenty w konstrukcji mostu, które są wadliwe i wymagałby usunięcia podczas jego rewitalizacji. W całej tej historii istnieje jeden kluczowy zwrot i doszło do manipulacji – ktoś ma celowo sterować opinią publiczną w nadziei na wywołanie określonych emocji – podkreśla reżyser Christopher McQuarrie

    • Do Nic śmiesznego z 10.08.2020 o 10:47:
      Ludzie nie wierzą w koronawirusa (bo to ściema), ale wierzą w niepokalane zapłodnienie. Ciekawe…
      A wracając do pana Christophera McQuarrie i przytoczonej przez Pana Jego wypowiedzi. Można odnieść wrażenie, że faktycznie sprawa została rozdmuchana. Jest tylko małe ale, wygląda to tak tylko wtedy, gdy pozostaniemy w świecie komunałów producenta (czytat: “We still very much hope we can come to Poland, work with the good people there, and help in any way we can the local environment and economy.” – wzruszyłem się do łez). Natomiast pozostaje faktem, że artykulik Chrostophera jest opatrzony datą 6 sierpnia, a więc jest reakcją, czego zresztą sam autor nie ukrywa, na reakcję ludzi w Polsce na zapewnienia ze strony MKiDN. Gdyby jej nie było, myślę, że pan Christopher w dalszym ciągu spał by spokojniej. Przytacza Pan również ciekawy fragment umowy (przyznaję, że nie zadałem sobie trudu, aby jej wyszukać), który jest jednak dużo bardziej niejasny, niż wątpliwości niewierzących w choroby zakaźne.

  4. Cała ta antyfilmowa kampania rozpętana przez jedną osobę, jest prowadzona w jednym celu, aby ten nieużywany dziś most i już niebezpieczny z uwagi na kiepski stan NIGDY nie został odbudowany, linia do Lwówka nie została zrewitalizowana. Na blokadę planów odbudowy tego połączenia dowodów jest aż nad to. Panu “redaktorowi” polecam aby nie ograniczał się do czytania portalu oko.press ale starał się poszerzać horyzonty raz o historie tej linii kolejowej i starań dotyczących jej odbudowy , dwa o stanowisko filmowców : https://www.empireonline.com/movies/news/christopher-mcquarrie-responds-to-mission-impossible-7-bridge-destruction-reports-exclusive/

  5. Panie Michale, ja rozumiem, że czuł Pan potrzebę zabrania Głosu w spawie mostu bo tak wypada, temat jet nośny można zabłysnąć troską o historyczny majątek narodowy. Tylko mam wrażenie, że w sprawach kolejowych jest Pan kompletnym laikiem. To nawet nie jest zarzut. Nie trzeba znać się na wszystkim. Ale jak się chce dorzucić głos w dyskusji warto mieć jakąkolwiek szerszą widzę, znać kontekst sprawy, bo tak to rozumiem same zagadki. Jechał Pan kiedyś pociągiem do Lwówka? Anna Pipin, kierownik produkcji filmu w Polsce już dawno dementował te rewelacje które tu bezmyślnie powielacie: – Nigdy nie było, nie ma i nie będzie planów wyrządzenia trwałych i nieodwracalnych szkód na polskim mieniu, zabytkowym czy współczesnym. Na to nie zdecydowałaby się ani strona amerykańska, ani polska nie wydałaby zgody. W podobnym tonie wypowiedziały się wcześniej PLK – właściciel linii kolejowych w Polsce. Że jest niemożliwe, żeby ktoś przyszedł i ot tak sobie wysadził w powietrze jeden z największych w Polsce mostów kolejowych. O co więc chodzi? Żeby znaleźć odpowiedź na to pytanie, trzeba cofnąć się do czasów gdy prezesem Kolei Dolnośląskich był Piotr Rachwalski. Linia 283 nigdy nie cieszyła się jego sympatią. Ot, taki pekapistyczny nawyk (a może z czasów, gdy sam prowadził na Pomorzu komercyjną firmą busiarską?) – koszty uruchamiania pociągów są wyższe niż zyski z biletów, więc połączenie trzeba zaorać. Dlatego będąc prezesem KD zaczął zamiast szynobusów nagminnie puszczać na linii małego busika

    • Do Nic śmiesznego z 10.08.2020 o 23:22:
      Myślę, że aż takim laikiem nie jestem. Umiem np. kupić bilet kolejowy ? Jak jeszcze jeździły, to rozróżniałem trójczłony (EN57) od czwórczłonów (EN71). Daleko mi jednak do wypowiadania się w sprawach konstrukcyjnych i do robienia z siebie gwiazdy przy lada okazji. Jedno jednak zaniepokoiło mnie w sprawie mostu pilchowickiego. To mianowicie, że z różnych gremiów płyną sprzeczne informacje co do najbliższej przyszłości mostu. Co innego producenci, co innego minister, co innego fani kolei. To zawsze jest zastanawiające – kreowanie mętności przekazu. Gdzie leży prawda? Po środku, jak chcą zwolennicy symetrii?
      Niestety nie jechałem tą linią z JG do Lwówka Śl. Aczkolwiek tereny są mi znane, jeździłem rowerem od “Perły Zachodu” do Pilchowic wzdłuż Bobru, pływałem kajakiem po Jeziorze Pilchowickim. Są to urokliwe miejsca, które aż proszą się o nowe otwarcie. Mogła by w tym pomóc linia kolejowa o nastawieniu turystycznym, tak jak jest w Niemczech, w Wielkiej Brytanii, ba, nawet w Grecji, kraju o niskiej gęstości sieci kolejowej. Jeśli kolej nie ma pieniędzy, to można by ostatecznie przerobić linię tego połączenia na trasę rowerowo – rolkową. Jazda przez most to byłaby bomba. Niemniej warto by było to połączenie odtworzyć. Sukces gwarantowany, nawet w warunkach polskiego myślenia o kolei żelaznej.
      Osoba Piotra Rachwalskiego przewija się przez różne fora, zwłaszcza, gdy jest mowa o tej linii i nigdy nie występuje jako pozytywny bohater. Czy obecne zamieszanie wokół mostu to jego indywidualna sprawka? Tego nie wiem, brakuje mi danych. Wiadomym pozostaje, że się nie wykazał na stanowisku zarządzającego KD. Województwo o najgęstszej sieci linii kolejowych, także biegnących w malowniczych okolicznościach przyrody wiele straciło przez takie krótkowzroczne zarządzanie. Wiele z tych strat jest z pewnością nie do odrobienia, co spycha nas cywilizacyjnie w dół. Spółka SP, odpowiedzialnych brak… Czy w kolumnie strat jest most w Pilchowicach? Pokaże najbliższa przyszłość.

  6. O perfidii postępowania Rachwalskiego świadczyć może np. pociąg “Dolina Bobru” (weekendowy pociąg uruchomiony dla mieszkańców Wrocławia do Jeleniej Góry przez Zebrzydową, Lwówek i Wleń dla poznania uroków Kolei Doliny Bobru – jednej z najpiękniejszych linii kolejowych w Polsce, po zlikwidowaniu pociągów Jelenia Góra – Lwówek), który często do Zebrzydowej jechał na Impulsie, a na dalszy, czyli najpiękniejszy odcinek wzdłuż Bobru (Zebrzydowa – Lwówek – Wleń – Jelenia Góra) był podstawiany… mały busik. Wbrew nazwie, mało komu udało się z tego pociągu obejrzeć Dolinę Bobru, w tym słynny most nad Jeziorem Pilchowickim, a turyści którzy wybrali się na atrakcyjną wycieczkę kolejową, mogli co najmniej czuć się zawiedzeni i rozgoryczeni. To nie wystarczyło, więc w pewnym momencie Rachwalski całkowicie zlikwidował wszystkie pociągi i w rozkładzie pojawiła się już wyłącznie komunikacja zastępcza w postaci dwóch weekendowych autobusów Jelenia Góra – Lwówek Śląski o absurdalnych porach. Wtedy jeszcze dało się jeździć szynobusem po torach, Rachwalski oficjalnie zarzekał się w mediach, że pociągi będą jeździć do kiedy się tylko da, ale okazało się, że to była tylko tania medialna propaganda. Jak widać zrobił inaczej. Od tej pory linia była zdana już tylko na pastwę złomiarzy (którzy szybko zaczęli ją rozkradać). Nawiasem mówiąc, komunikację zastępczą też szybko cichaczem zlikwidował.

  7. Pojawiły się więc hejty pisane anonimowo na różnych portalach na tę linię (i – co znamienne – tylko tę), a nawet obrażające obrońców pociągów do Lwówka i podszywające się pod znanych działaczy zaangażowanych w walkę o utrzymanie tej linii. Przypadek? Nie sądzę. Po sieci krążą screeny, jak Rachwalski obficie produkuje się w godzinach swojej pracy na różnych portalach i forach internetowych o tematyce kolejowej. dy Rachwalski stracił stołek prezesa KD, nie zakończyło to dalszego hejtowania tej linii. Na profilu facebookowym Rachwalskiego “Piotr Rachwalski – komunikacja zastępcza” i anonimowo na różnych portalach pojawiły się np. spreparowane “dla żartu” rozkłady jazdy ośmieszające linię do Lwówka, w których elementem pociągowym pojazdów jest nie lokomotywa, tylko… koń. Ewidentnie zrobił je kolejarz, bowiem wykorzystano do tego celu szablony tabel do tworzenia rozkładów jazdy na kolei niedostępne osobom spoza środowiska kolejarskiego.
    Upłynęło zaledwie kilka dni od tego “świetnego dowcipu” i mamy już kolejną “zabawę” Rachwalskiego, teraz znacznie poważniejszą – właśnie rozsiewanie fake newsów o rzekomym wysadzeniu mostu w Pilchowicach. Wszystko po to, żeby wykurzyć producenta znanej hollywoodzkiej produkcji filmowej “Mission: Impossible” i przekreślić jego zamiary remontu linii kolejowej. I tak właśnie pod płaszczykiem “obrony mostu” w rzeczywistości sabotuje się możliwość remontu linii jaka nieoczekiwanie się pojawiła

  8. Jak zajrzycie na wspomniany profil facebookowy Rachwalskiego to zauważycie, że w ciągu ostatnich kilku tygodni naprodukował już kilkanaście takich “newsów”, pod którymi toczą się ożywione dyskusje z udziałem nastoletnich pseudomikoli sympatyzujących z Rachwalskim. Opinie odmienne, sceptyczne, krytyczne czy prostujące są usuwane. W każdym retoryka Rachwalskiego zawsze ta sama – nie mam żadnych dowodów, ale macie wierzyć mi a nie informacjom zaczerpniętym bezpośrednio u źródła (PLK, producenci filmu itd.). Rachwalski nawet przezornie “zabezpieczył się” na okoliczność późniejszego prostowania jego bzdur – od samego początku powtarza nieskończoną ilość razy frazesy typu “W tej chwili trwa gorączkowe fabrykowanie papierów i uzasadnień do prac na moście”. Czyli cokolwiek ktoś teraz powie innego, będzie to “kłamstwem”, bowiem Rachwalski to “przewidział”. Czy Rachwalski na to też potrafi przedstawić jakieś dowody? Oczywiście nie. W ten sposób można by ogłosić światu każdą, nawet najbardziej irracjonalną bzdurę i teorię spiskową, np. że koronawirus to nie jest naturalna pandemia, tylko broń biologiczna zastosowana przez Chińczyków wobec mieszkańców konkurencyjnej gospodarczo Europy i Ameryki (słyszałem z wiarygodnych źródeł, ale nie mam uprawnień do przedstawienia posiadanych dowodów), a w oświadczenia Chińczyków ani nikogo innego nie wierzcie, bo papiery zostały już sfabrykowane (to są zawodowcy, a w grę wchodzą miliardy dolarów).

  9. Niech każdy sobie sam teraz odpowie na pytanie: komu wierzyć – sfrustrowanemu byłemu prezesowi Kolei Dolnośląskich, który wyleciał ze stołka i w ogóle z KD i rozsiewa fake newsy bez żadnych dowodów, czy poważnym instutucjom z Polski i zagranicy, przedstawiającym oficjalne stanowiska i tłumaczącym wykonywane prace? Po to przedstawiłem historię sabotowania przez Rachwalskiego linii lwóweckiej – żeby każdy wiedział, że nie jest to pierwsza i jednorazowa akcja tego człowieka. Najbardziej smutne jest w tym wszystkim to, że przez takich szkodników najbardziej ucierpi gmina i region – nie będzie ani filmu (i wielkiej promocji regionu na całym świecie), ani pociągów. Bo UMWD sam nie wyremontuje tej linii, gdyż nie widzi takiej potrzeby – linia jest daleko od Wrocławia, a przecież w pociągach i tak “była mała frekwencja” (podziękujcie Rachwalskiemu, który wcześniej ją wygasił). Gdyby naprawdę UMWD zależało na remoncie tej trasy, to już dawno by go zrobił, pieniądze są (np. na właśnie remontowane linie do Sobótki i Jedliny idzie ok. 500 mln zł, podczas gdy obecny koszt remontu całej linii do Lwówka to tylko ułamek tej kwoty – ok. 40-60 mln). Za kilka lat ten koszt wzrośnie kilkakrotnie, gdy infrastruktura zostanie rozkradziona albo popadnie w ruinę. Jaka będzie kolejna akcja Rachwalskiego przeciwko linii lwóweckiej? Może sam podłoży się z ładunkami wybuchowymi pod mostem pilchowickim?

  10. “W tych wszystkich pląsach wokół pilchowickiego mostu pojawia się jedna bardzo istotna kwestia, która zdaje się umyka nam wszystkim. To autentyczność. Owszem, można obecną konstrukcję poświęcić i odbudować na nowo zgodnie z przygotowaną dokumentacją. Jednak wtedy to już nie jest pozostałość „epoki żelaza”, tylko replika.”

    Drogi Panie Michale. Dzisiejszy most jest już w pewnym sensie repliką. W 1945 roku wycofujące się wojska niemieckie częściowo wysadziły most. Część mostu od przyczółku do podpory został zniszczona. Szczęśliwym trafem ocalała część “wisząca” pomiędzy podporami. W 1946 most został odbudowany. No ale….

  11. “Miłośnik kolei” na portalu samorządowy jest “Pawłem”, w kurierze kolejowym “kolejarzem” od marca powiela swoje (albo nie?) wypowiedzi. Pan Rachwalski “wyleciał” bo przyszła lepsza zmiana, a za stan linii kolejowych odpowiada PLK nie KD. Radziłabym skontaktować się z p. Rachwalskim osobiście a nie dyskutować z jego oponentem… skoro budzi tyle kontrowersji.

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje