10.3 C
Szklarska Poręba
czwartek, 21 października, 2021

Kultura ludzi nie nudzi 2/10

Zostałam nominowana przez Janinę Hobgarską i przyjmuję zaproszenie aby codziennie, przez 10 dni, przedstawiać jednego artystę sztuk wizualnych, którego twórczość podziwiam. Przez te dni, zgodnie z zasadami tej zabawy, będę nominowała kolejne osoby i dziś zapraszam Justynę Wierzchucką. Proszę też abyś przez 10 dni promowała swoich ulubionych artystów i nominowała kolejne osoby do tej zabawy. Dziś 2 z 10.

Moje zauroczenie ze światowej wierchuszki – Syed Haider Raza (1922-2016), obraz z 1983 r. – „Saurashtra”.

Zawsze fascynował mnie rynek wielkiej sztuki i jego kryteria, zwłaszcza ceny uzyskiwane za współczesne obrazy. Często zaglądam na aukcje i często zwyczajnie dziwię się wyborom kolekcjonerów/inwestorów. Rynek ten ma znaczne ograniczenia – mała płynność, problemy z późniejszą sprzedażą dzieła, trudności z jego wyceną, podatność na przelotne mody, a mimo to ludzie topią tu fortuny. Bo niektóre dzieła uzyskują astronomiczne ceny. Wśród ich autorów mam swojego ulubieńca. Niedawno jego obraz “Saurashtra” sprzedawany przez dom aukcyjny Christie’s w Londynie uzyskał rekordową cenę 3,5 mln. USD. Nie jest oczywiście najwyższa, obraz Marka Rothko w 2012 r. został sprzedany za 75,1 mln. USD.

Syed Haider Raza.
Ze względu na temperaturę jego obrazów i to wszystko co mnie ogarnia gdy na nie patrzę, jest to malarz od którego nie umiem się uwolnić. Ciężkie, nasycone i żywe barwy, zagęszczona i duszna atmosfera, ruch, ba… intensywny zapach nawet – tak sobie wyobrażam Indie, z całą ich duchowością i namiętnością. Bo malarz jest Hindusem, który 60 lat spędził w Paryżu, a do kraju wrócił po śmierci żony, francuskiej artystki Janine Mongillat. W związku z tym, że jest prawie w Polsce nieznany będzie o nim ciut więcej, łącznie z cytatami, bo najlepiej gdy artysta sam mówi o swoich inspiracjach.

 

Urodził się jako syn leśniczego, w lasach Madhya Pradesh. Jest to kraj plemienia Gondów – leśnych ludzi. Niezwykłych ludzi – ze względu na wierzenia obejmujące cały panteon bóstw i duchów, z których najważniejszym jest stwórca, Shankar Bhagwan. To on stworzył drzewa z trzech kosmyków swoich włosów łącząc je z popiołem, by mogły rodzić owoce i kwiaty. Pawie, w szalonym tańcu przemieniają drzewa w płonące pióra. Gondowie są też niezwykli z powodu swojej sztuki, która jest dla nich pomostem między przeszłością a teraźniejszością. Sam akt tworzenia jest aktem modlitwy. Wszystkie ich obrazy zawierają wizerunek drzewa. Drzewo ma rangę bóstwa, które w dzień pracuje dla ludzi, a nocą odkrywa swą naturę przekształcając las w świetliste, czarowne miejsce nie z tego świata. Wierzą, że dobry los sprzyja tym, którzy obcują z malarstwem, dlatego w interesie ludzi jest być otoczonym przez piękno.

Wychowany tam Sayed H. Raza pisał: Najbardziej uporczywe wspomnienie mojego dzieciństwa to strach i fascynacja lasami indyjskimi. Mieszkaliśmy w pobliżu źródła rzeki Narmada w centrum gęstych lasów Madhya Pradesh. Nocami miałem halucynacje, najczęściej na bazie barwnych i ekspresyjnych tańców plemienia Gond. Wschód słońca przywracał poczucie bezpieczeństwa i dobre samopoczucia. W dzień targowy, w promieniach słońca, wioska była krainą kolorów. A potem znowu noc. Nawet dzisiaj odkrywam, że te dwa aspekty dominują w moim życiu i stanowią integralną część moich obrazów.

Oczywiście, jak każdy rasowy artysta, w czasie pobytu we Francji, eksperymentował w duchu moderne. Najpierw były kubizujące pejzaże, abstrakcyjny ekspresjonizm, potem abstrakcja geometryczna, ale zawsze był kolor – intensywny i gorący. Nawet gdy malował Prowansję lub Bretanię – olejno i impastowo, szerokimi pociągnięciami pędzla. Z czasem obrazy stawały się coraz bardziej abstrakcyjne.

W czasie krótkiego pobytu w Stanach, gdy pracował na uniwersytecie w Berkeley, poznał obrazy Marka Rothko. Praca Rothko otworzyła dla mnie wiele interesujących skojarzeń. To było tak odmienne od mdłego realizmu Szkoły Europejskiej. To było jak drzwi, które otworzyły się na inną wewnętrzną wizję – pisał. Przełomowym dla jego sztuki był obraz malowany w 1972 r. – Tapovan – las medytacji – abstrakcyjny pejzaż, mentalnie zakorzeniony w dzieciństwie, przesycony atmosferą indyjskiej nocy, potężny w symbolicznym wyrazie uzyskanym barwą. Od tego czasu coraz częściej łączył elementy indyjskie z dziedzictwem kulturowym Europy. Coraz częściej też na obrazach pojawiały się formy geometryczne – trójkąty i koła, lecz nie była to abstrakcja ale symbolika. Koło lub kropka to sanskryckie słowo „bindu”, powiązane z indyjską filozofią. Jest punktem całego stworzenia, źródłem przestrzeni, czasu i świadomości. The bindu – idealne koło – jest dzisiaj uznawane za znak handlowy Razy. To centrum mojego życia – powiedział w 2010 r. Pionowe i odwrócone trójkąty to uzupełniające się siły: męska purush i żeńska prakrti. Jego geometryczne obrazy stały się teraz wykładnią hinduskiej kosmologii. Ten „najdroższy” okres jego twórczości chyba najmniej mnie kręci, choć symboliczny, choć pieszczący Indie. Jest bardziej uporządkowany, suchy, intelektualny. Intelekt zastąpił żywioły emocji, szkoda..

 

   Bożena Danielska

Więcej >>> RYNEK I SZTUKA

Wykorzystano: https://en.wikipedia.org/wiki/S._H._Raza

Poprzedni artykułŚcieżka dla narciarzy
Następny artykułKultura ludzi nie nudzi 3/10
- Reklama -

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje