7.1 C
Szklarska Poręba
wtorek, 26 października, 2021

Jak to ze zmianą studium w 2016 roku było?

Czytelnik przesłał do redakcji tekst, będący polemiką z artykułem w biuletynie miejskim “Pod Szrenicą”. Link do artykułu jest >>> tutaj. Artykuł w biuletynie jest niepodpisany.

Drodzy Państwo.

W związku z pojawieniem się, w biuletynie “Pod Szrenicą” artykułu opisującego okoliczności zmiany Studium w obszarze Białej Doliny w 2016 roku, pokuszę się o sprostowanie. Otóż zmiana studium była konieczna ze względu na zmieniające się przepisy związane z terenami przeznaczonymi na cmentarz i pierwotnie obejmowała jedynie ten obszar.

 

 

Na jedno z posiedzeń komisji społecznej rady miasta przyszedł Przewodniczący Lokalnej Organizacji Turystycznej Grzegorz Sokoliński. Pan Grzegorz zaproponował, że w związku z planowaną budową ośrodka narciarstwa biegowego w rejonach Chatki Robaczka, przydała by się zmiana Studium w tym rejonie. Komisja zatem zaproponowała taką zmianę, nie wiedząc jakie konsekwencje to za sobą pociągnie.

Burmistrz przystąpił do sporządzenia zmiany Studium, ale w o wiele większym zakresie, obejmując zmianą także łąki oraz tereny przeznaczone pod użytek ekologiczny znajdujące się przy końcu ul. Izerskiej. Radni po zapytaniach o tak duży obszar do zmiany, dostali odpowiedź, że na tych terenach zostały wydane decyzje o WARUNKACH ZABUDOWY i bez zmiany Studium nie będzie możliwe wykonanie tam Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Wmawiano nam, że nie uwzględnienie w Planie decyzji o WARUNKACH ZABUDOWY, gmina może liczyć się z pozwami sądowymi. Biorąc pod uwagę nikłą wiedzę radnych o planowaniu przestrzennym, wydawało się to logiczne.

Gdy zmiana Studium została przygotowana i zaprezentowana, zacząłem się zastanawiać nad znacznym zmniejszeniem terenów użytku ekologicznego. Było to dla mnie niepokojące, jednak pomimo moich uwag na ten temat, rada miasta przegłosowała uchwałę zmieniającą to Studium.
To był impuls do zgłębienia zasad planowania przestrzennego. Poprosiłem o pełną dokumentację dotyczącą tej zmiany i zacząłem analizę. Pierwszą, rzeczą na jaką zwróciłem uwagę była NEGATYWNA opinia Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (radni w ogóle nie byli o tym poinformowani).

http://www.szklarska.info/opinia-rdos.pdf

W tej opinii rzuciło mi się w oczy takie oto stwierdzenie:

„Jednakże z uwagi na to, że dla tego obszaru wydawane zostały decyzje o POZWOLENIU NA BUDOWĘ, w obecnym projekcie zmiany studium, teren wskazany jako planowany użytek ekologiczny został znacznie zmniejszony kosztem zaplanowanej zabudowy mieszkaniowej (MN, MP).”

Zastanawiające było, że radni dostawali informacje o decyzjach o WARUNKACH ZABUDOWY, a RDOŚ powoływał się na decyzje o POZWOLENIACH NA BUDOWĘ.

Dowiedziałem się, że decyzje o WARUNKACH ZABUDOWY są wydawane przez burmistrza i nie są powodem do roszczeń odszkodowawczych w przypadku nie uwzględnienia ich w Planie Zagospodarowania Przestrzennego, o ile nie zostały skonsumowane prawomocną decyzją o POZWOLENIU NA BUDOWĘ. Burmistrz podczas uchwalania Planu, może takie decyzje o warunkach zabudowy wygasić.
Jednak urzędnicy w naszym mieście upierali się przy innej wersji. Poruszając ten temat na komisji Rozwoju Regionalnego postanowiliśmy zapytać o opinię prawnika. Dostaliśmy następującą odpowiedź od mecenasa Słomskiego:

http://www.szklarska.info/opinia-prawna.jpg

„Zgodnie z art 65 ust 1 pkt 2 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym organ, który wydał decyzję o warunkach zabudowy stwierdza wygaśnięcie tej decyzji jeżeli ustalenia planu są inne niż w wydanej decyzji.
Przepis ten nie narusza praw nabytych gdyż decyzja o warunkach zabudowy może być wydana każdemu i nie rodzi żadnych roszczeń. Tylko wydanie pozwolenia na budowę chroni tego kto otrzymał warunki zabudowy, gdy decyzja o pozwoleniu na budowę stała się ostateczna przed wejściem w życie nowego planu. Zatem przy zmianie ustaleń planu w stosunku do warunków zabudowy nie przysługują takiej osobie żadne roszczenia wobec gminy.”

Burmistrz jednak znając się na prawie lepiej niż prawnik, do tej pory wkręca nam mieszkańcom, że musi takie WZ wprowadzać do planów. Z radnymi jakoś poszło, nie jest trudno nawinąć im makaron na uszy. Trudniej przekonać do tego organy opiniujące dokumenty planistyczne, tam pracują fachowcy znający się na przepisach i im takiej ściemy już się nie sprzeda. Dlatego tu burmistrz musiał wysilić się o fortel. Polegało to na tym, że przygotowując dokumenty do zmiany Studium, przedstawił decyzje o WARUNKACH ZABUDOWY jako prawomocne decyzje o POZWOLENIU NA BUDOWĘ.
Przygotowując Mapę Oddziaływania na Środowisko wskazał tam na konkretnych działkach numery prawomocnych decyzji o POZWOLENIU NA BUDOWĘ.

http://www.szklarska.info/mapa-os.jpg

Dla przykładu przedstawię kilka numerów tych pozwoleń przedstawionych na mapie:
・ działka nr 15 przy ul. Izerskiej (decyzja nr 6/2012);
・ działka nr 20 przy ul. Izerskiej (decyzja nr 9/2005);
・ działka nr 8/2 przy ul. Izerskiej (decyzja nr 13/2005);
・ działka nr 10 przy ul. Izerskiej (decyzja nr 67/2014);
・ działka nr 3 przy ul. Izerskiej (decyzja nr 13/2005, decyzja nr 80/2014);
Wystąpiłem do Starostwa Jeleniogórskiego z zapytaniem o podanie numerów decyzji POZWOLENIA NA BUDOWĘ wydanych na działkach 13, 15, 16/1, 16/2, 20, 8/2, 9, 10, 1, 3 przy ul. Izerskiej. Starosta odpisał, że dla powyższych nr działek nie zostały wydane pozwolenia na budowę.

http://www.szklarska.info/pozwolenia.jpg

Tak przygotowany projekt zmiany Studium został zaopiniowany przez odpowiednie organy.
Wynika z tego, że zarówno prognoza oddziaływania na środowisko jak i opinie RDOŚ oraz Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej odnosiły się do decyzji o pozwoleniu na budowę, których tak naprawdę nie było.

Podsumowując, radni zostali wprowadzeni w błąd twierdzeniem, że trzeba w planie zawierać decyzje o WARUNKACH ZABUDOWY. Organy opiniujące zostały wprowadzone w błąd myśląc, że przedstawione decyzje o WARUNKACH ZABUDOWY są prawomocnymi decyzjami o POZWOLENIU NA BUDOWĘ. Taki fortel.

Jednak, aby przekształcić rezerwy terenowe miasta na działki budowlane trzeba także wykazać, że takie przekształcenie jest zasadne. Burmistrz musiał więc wykazać, że w mieście jest zapotrzebowanie na nowe tereny mieszkaniowe. W tym celu w opracowanym Bilansie Zabudowy wykazał, że w Szklarskiej Porębie obecna liczba mieszkańców wynosi 8182, a prognozowana nawet 11000 mieszkańców.

http://www.szklarska.info/bilans-terenow.pdf

Postanowiłem zapytać, o tę podejrzaną ilość mieszkańców, burmistrza w interpelacji.
Otrzymałem odpowiedź:

„… Podkreślić należy, że wszelkie dane demograficzne zawarte w tekście studium, a obecnie przez Pana kwestionowane pochodzą z Banku Danych Lokalnych GUS.”
http://www.szklarskaporeba.bip.net.pl/?p=document&action=show&id=13856&bar_id=9915
Więc sprawdziłem w GUSie statystyki ilości mieszkańców w naszym mieście. W 2016 roku ilość mieszkańców wynosiła 6661 i z roku na rok ta ilość maleje.

http://www.szklarska.info/gus.jpg

Gdyby burmistrz przedstawił prawdziwe dane o ilości mieszkańców, to nie miałby podstaw aby przeznaczyć nowe tereny na mieszkaniówkę. Gdyby przedstawił prawdziwe prawomocne decyzje o POZWOLENIACH NA BUDOWĘ to nie miał by podstaw do przeznaczenia pod zabudowę terenów klasyfikowanych jako użytek ekologiczny.

Kamil Kasperowicz

Komentarz Radnego, Janusza Lichockiego, urbanisty.

Gmina może zapłacić odszkodowanie jeśli wcześniej wydała warunki zabudowy – i co najważniejsze – warunki zabudowy POWINNO się uwzględniać w planach (choć mogą być niezgodne ze studium), w tym momencie tezy autora nie są niezgodne z prawem ale praktyka (odszkodowania) wymuszają na gminie uwzględnianie WZ.

Komentarz innego urbanisty.

Brakuje drugiej opinii Radcy Prawnego w sprawie pozwów cywilnych. Przytoczona opinia, którą autor dołączył dotyczyła możliwości administracyjnego wygaszenia decyzji wynikającej z ustawy o planowaniu. Po tej opinii wydana była jeszcze druga. Co do opinii RDOŚ, to w procedurze planistycznej są dwa rodzaje pism, uzgodnienia oraz opinie. Uzgodnienie projektu zmiany studium było pozytywne, natomiast opinia częściowo negatywna. 

Poprzedni artykułDorożka
Następny artykułKomitet społeczny zaczyna działać
- Reklama -

17 KOMENTARZE

  1. 1. Skoro Pan Janusz Lichocki twierdzi, że gmina może zapłacić odszkodowanie jeśli wcześniej wydała warunki zabudowy – i co najważniejsze – warunki zabudowy POWINNO się uwzględniać w planach (choć mogą być niezgodne ze studium) to bardzo proszę o poparcie swojej tezy jakimiś dokumentami. Prawnik w powyższej opinii twierdzi zgoła odwrotnie.
    2. Skoro brakuje drugiej opinii Radcy Prawnego w sprawie pozwów cywilnych to także proszę redaktora o zamieszczenie takiej opinii, abyśmy mogli się z nią zapoznać.
    3. Niech także urbaniści wypowiedzą się na temat przedstawiania decyzji o warunkach zabudowy jako pozwolenia na budowę. Czy to jest normalna praktyka w planowaniu przestrzennym?

    • Dziwna sprawa, że nie zapoznałeś się z nią w trakcie swojej kadencji. Opinia jest wydana przez tego samego prawnika i datowana jest bodajże na maj 2017 oraz leży sobie w dokumentacji z prac nad planem.

  2. Cała sytuacja opisana przez Pana Kamila pokazuje że w tej sprawie jest drugie dno. Widać że liczy się tutaj interes konkretnych osób. Zastanawiający jest fakt że przy końcu ulicy Izerskiej na przeksztalconych terenach wykonano ponad 2 lata temu przyłącza kanalizacyjne oraz drogę asfaltową z nowym oświetleniem a w innych miejscach mieszkańcy pozbawieni są takich dóbr.

  3. Jeśli chodzi o WZ, to należy zapoznać się z drugą opinią radcy. Jedno, co wydaje mi się charakterystyczne w tej gmatwaninie przygotowawczej Studium dla Białej Doliny z 2016r., to ciągłe i baczne nachylenie się pracowników UM nad kwestią wydanych warunków zabudowy i rzekoma ochrona finansów gminnych przed ew. odszkodowaniami. Przypominacie Państwo pracowników Kościoła Katolickiego mówiących o godności człowieka, a wpatrzonych jedynie w błonę dziewiczą i zapłodnioną macicę – nie dostrzegacie, czy też nie chcecie dostrzec, ogólnego kontekstu rzutującego na to, w jakim kierunku podąża Szklarska Poręba. Czy aby na pewno nie dostrzegacie? W aktualizacji Studium “zabezpieczacie” 77 ha terenów pod realizację mieszkaniówki opierając się na nieprawdziwych danych demograficznych i wysoce nieprawdopodobnej projekcji liczby mieszkańców Szklarskiej do 2026r. O tym jednak cicho sza. Pochylacie się nad błoną… Rozumiem, że owe 77 ha wynikają z wiedzy na temat ilości wydanych WZ i pozwoleń na budowę w Szklarskiej i są reakcją na ruch inwestycyjny w mieście. Jednakże w odpowiedzi na pytanie Komisji Rozwoju Gospodarczego, o ilość wydanych pozwoleń na budowę przez starostę w latach 2003-17 na Białej Dolinie, pani Edyta Kimbort, p.o. Kierownika Referatu Rozwoju i Planowania Przestrzennego, odpowiedziała, że UM nie prowadzi takiego rejestru i należałoby liczby dochodzić w archiwum (pismo RN.670.1.2017.PR.2). To jak to jest? Wiecie czy nie wiecie?

    • Ocena procedowania tych kwestii uprawnia do sformułowania sugestii o potrzebie wystąpienia z wnioskiem do Wojewody Dolnośląskiego o wznowienie postępowania nadzorczego w spr. uchwały dot. MPZP dla rejonu Białej Doliny i wyeliminowanie jej z obiegu prawnego, ponieważ kuriozum byłoby funkcjonowanie prawa uchwalonego na podstawie fałszywych przesłanek. Można zaryzykować tezę, że ten plan, to owoc z zatrutego drzewa.
      Pozdr.

      • Wszyscy gdybają i doszukują sie teorii spiskowych, a nikt nie pofatygował się do Urzędu, żeby zerknąć do dokumentacji planistycznej. Zobaczyć drugą opinie radcy prawnego. Lepiej biadolić na forum i łykać jak młode pelikany bezkrytycznie treści zaczerpnięte z internetu. Lem jednak swego czasu miał rację.

        • Opinia w dalszym ciągu pozostaje opinią (patrz art. 7 ustawy). Aczkolwiek ma Pan rację, należy ją upublicznić. Mydło pańskie jednakże nie szczypie w oczy. Co do Lema, to faktycznie, mało kto, jak on potrafił bez osłonek ukazać ludzką bufonadę.

  4. Art. 6. Ustawy o planowaniu zagospodarowaniu przestrzennym mówi:
    “1. Ustalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego kształtują, wraz z innymi przepisami, sposób wykonywania prawa własności nieruchomości.
    2. Każdy ma prawo, w granicach określonych ustawą, do:
    1) zagospodarowania terenu, do którego ma tytuł prawny, zgodnie z warunkami ustalonymi w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego albo decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, jeżeli nie narusza to chronionego prawem interesu publicznego oraz osób trzecich;
    2) ochrony własnego interesu prawnego przy zagospodarowaniu terenów należących do innych osób lub jednostek organizacyjnych.
    Art. 7. Rozstrzygnięcia wójta, burmistrza, prezydenta miasta albo marszałka województwa o nieuwzględnieniu odpowiednio wniosków dotyczących studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, uwag dotyczących projektu tego studium, wniosków dotyczących miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, uwag dotyczących projektu tego planu albo wniosków dotyczących planu zagospodarowania przestrzennego województwa − nie podlegają zaskarżeniu do sądu administracyjnego.”
    Art. 7 daje możliwość realizacji celowej polityki przestrzennej organom wykonawczym, a przy założeniu działania na rzecz przestrzennego ładu w gminie, daje możliwość ochrony cennego krajobrazu i użytków ekologicznych. Z drugiej strony daje możliwość funkcjonowania “wolnej amerykanki”, czyli zasady “grubego portfela”.

  5. W obronie urzędnika.
    Pan Michał Pyrek napisał: „…nie dostrzegacie, czy też nie chcecie dostrzec, ogólnego kontekstu rzutującego na to, w jakim kierunku podąża Szklarska Poręba.”
    Od kształtowania wizji miasta jest Burmistrz. On tworzy wokół siebie klimat zachęcający profesjonalistów do aktywności. Urzędnik – profesjonalista jest związany przepisami i regulaminem urzędu. Nawet, jeżeli urzędnik widzi jakiś absurd w podejmowanych decyzjach, np. przeszacowanie liczebności mieszkańców miasta, to może zgłosić swoją wątpliwość wyżej, ale nie musi. Oczywiście powinien – etyka zawodowa i te rzeczy. Musiałby mieć pełne zaufanie do szefa. Pytanie czy ma? Czy szef stanowi dla urzędnika autorytet? Jeżeli nie, to co się będzie wychylał?

  6. Odnoszę wrażenie, że na forum próbujemy zrozumieć i rozstrzygnąć zasadność stosowania przepisów prawnych. Przyznaję, że mnie to przerasta. Urząd miasta oraz burmistrz korzysta z usług prawnika, który powinien czuwać nad zgodnością podejmowanych decyzji przez urzędników, burmistrza i radnych z przepisami prawa. Jeśli takiej zgodności nie ma, to kto ponosi odpowiedzialność? I dlaczego nasi radni nie mogą mieć własnego prawnika? Mógłby weryfikować skomplikowane interpretacje prawne, ale też wyjaśniałby radnym (przecież nie są prawnikami) zawiłości specyficznego języka prawniczego. Czy wszyscy radni czytają ze zrozumieniem prawniczy i urzędniczy “bełkot”, czy też polegają głównie na opinii miejskiego prawnika i podejmują decyzje, które (jak widać) wcale nie są jednoznaczne i mogą być szkodliwe?

  7. Właścicielami terenów przy schronisku “Chatka Robaczka” i jego okolicach jest rodzina Państwa N. przypadek? Kolejny właściciel działek to syn Pana J. tego od Pucharu Świata, przypadek? Burmistrz ma wizję ale samochodu dla Siebie i tak zawęził kryteria że sprowadziło się do dwóch modeli Skody. Pan Burmistrz tak interesuje się sprawami miasta że nie był na bardzo ważnym wczorajszym łącznym posiedzeniu komisji związanym z Budżetem na 2019 rok. Na dzień dobry Nasze miasto będzie zadłużone na ponad 5 milionów więcej bo taki deficyt jest przewidziany!

    Od red.: inicjały wystarczą. Pozdr.

    • Jeśli posiedzenie komisji do spraw budżetu odbywało się po godz. 15, to Pan Burmistrz jest usprawiedliwiony, bo obiadek trzeba zjeść. Co tam deficyt – marne 5 milionów, to zaledwie 800 zł na głowę jednego mieszkańca .

      • Sam deficyt jeszcze nie jest zadłużeniem. Zadłużeniem mogą być dopiero środki na jego pokrycie. Jeśli będą pochodzić z kredytu to wtedy możemy mówić o zadłużeniu. Ale jeśli np. deficyt zostanie pkryty np. nadwyżką budżetową z roku ubiegłego to jakie to zadłużenie? Innym sposobem pokrycia deficytu jest np. emisja obligacji. Obligacje komunalne w swej istocie spełniają funkcję kredytu, jednak są bardziej korzystne niż tradycyjny komercyjny kredyt bankowy. Innymi słowy, warto emitować obligacje, bo można za ich pomocą finansować szeroki wachlarz inwestycji, bez konieczności precyzyjnego szacowania kosztów poszczególnych zadań. Papiery wartościowe pozwolą zgromadzić jeden pokaźny kapitał, który umożliwi sprawną realizację zaplanowanych zadań inwestycyjnych. W kampanii wyborczej słyszałem, że zadłużenie to nic strasznego i często warunek konieczny rozwoju i inwestowania. Teraz, kiedy taki sposób finansowania jest planowany jest już oczywiście zły 🙂 Czy to aby nie hipokryzja?

        • Nie jestem ekonomistą z wykształcenia, ale nauczyłem się rozróżniać inwestowanie w aktywa i pasywa. Zarządzanie budżetem miasta jest z pewnością inne niż zarządzanie przedsiębiorstwem, ale i w jednym i w drugim przypadku należy tak wydawać pieniądze, żeby wyjść na “+” a w najgorszym przypadku na “O”. Mojej troski o rosnące zadłużenie do ponad 14 mln pln na koniec 2019 roku (takie określenie znajduje się w dokumentach) proszę nie określać mianem hipokryzji. Zadłużenie ma być spłacone do końca 2025 roku. Czyli z problemem będzie musiała się uporać inna ekipa rządząca Szklarską. A z czego są największe przychody – z podatków! I stąd moje obawy.
          Z uwagą starałem się przeczytać projekt budżetu miasta na 2019 rok. Najwięcej wydatków przypada na potrzeby bieżące (wypłaty pensji, szkoły, przedszkola, administracja, świadczenia rodzinne oraz ogromna kwota na MZGK!!!). Doszukiwałem się inwestycji, które można byłoby uznać za aktywa i … mam z tym problem. Ani 1 zł na budżet obywatelski (patrz program wyborczy).
          Myślę, że o na temat budżetu pojawią się osobne artykuły i komentarze ludzi bardziej kompetentnych ode mnie. Ja chcę tylko zwrócić uwagę na nieznaną mi kwotę dofinansowania projektów uzyskaną ze środków UE.

          • “Będzie musiała uporać się inna ekipa”. No będzie. W 2014 dług odziedziczony po poprzedniej ekipie wynosił 13 mln. Sam rok 2014 zakończyliśmy z deficytem w wysokości 3 327 279 zł który został po innej ekipie. Tak to już z budżetem bywa. Proszę sobie prześledzić historie budżetów miasta i wtedy wrócimy do tematu hipokryzji.

  8. Temat nowego studiom dla Białej Doliny budzi poważne wątpliwości dlatego będę wnioskował o powołanie specjalnej komisji w Radzie Miasta by zbadać tę kwestię . Myślę że Janusz Lichocki i pozostali radni poprą ten wniosek.Kamil Kasperowicz i wszyscy inni zainteresowani dogłębną analizą tego tematu są już zaproszeni.
    Przy okazji mogę poinformować , że działania mające na celu pojawienia się prawnika do pomocy w pracy Nowej Rady zostały już podjęte.

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje