-2.2 C
Szklarska Poręba
czwartek, 9 grudnia, 2021

Dajemy „z pewnością”!

 

Artykuł w Nowinach.
W artykule pt. „Niech rozstrzygnie referendum” zamieszczonym w nj24.pl z 23.04.2019, burmistrz Karpacza Radosław Jęcek rzekł w te słowa:

Karpacz przygotowuje się do podjęcia uchwały o aktualizacji studium rozwoju miasta. W związku z tym jesteśmy na etapie przygotowywania materiałów i zbierania informacji o możliwościach rozwojowych, które są ograniczone. Dlatego rozważamy przeprowadzenie w mieście referendum, które ma określić preferowane kierunki rozwoju miasta – zapowiada burmistrz Karpacza (…) – Zasadniczą kwestią do rozstrzygnięcia będzie odpowiedź na pytanie, czy w mieście powinny powstawać kolejne apartamentowce. Nie chcę tego ani ja, ani – jak sądzę – większość mieszkańców. Jednak jako samorząd chcemy, by ta kwestia została rozstrzygnięta w sposób jasny, jednoznaczny i ostateczny.

Odpowiedź ze Szklarskiej.
25 kwietnia w trakcie obrad rady miejskiej, burmistrz Szklarskiej Poręby Mirosław Graf, powołując się na przykład Karpacza, zaprasza do szerokiej dyskusji nad przyszłością miasta. Pan burmistrz mówi: może, może to już czas. Z wypowiedzi przebija niepewność. W jednej ze scen w filmie ‘Miś” w reż. St. Barei opowiadającej o pieśni o młodym junaku, padają słowa”: „I w miejsce słów „być może”, dajemy „z pewnością”!” Panie burmistrzu, mniej „być może”, a więcej „zróbmy to”. Jednak zanim podam propozycję dla Pana burmistrza i urzędników naszego UM, zastanówmy się nad istotą tego zawołania, prawie jednoczesnego, z Karpacza i Szklarskiej Poręby.

Dyskusja o mieście.
Dyskusję o mieście wywołaliśmy w trakcie ostatnich wyborów, wiele komitetów wypowiadało się o bolączkach Szklarskiej, o możliwościach jej dalszego rozwoju. Wybory jednak kierują się inną logiką, w tym czasie można puścić trochę wodze fantazji, to ona pozwala na rozwinięcie horyzontu, a ten jest niezbędny dla opracowania długofalowej strategii rozwoju gminy.
Nurtuje mnie jednak parę pytań. Dlaczego teraz dopiero słyszymy zaproszenie ze strony UM do dyskusji o przyszłości miasta? Na ile głosy burmistrzów są podyktowane nie tyle reakcją na rozwój sytuacji w zagospodarowaniu przestrzennym w obu gminach, tylko dostrzeżeniem szerokiej gamy problemów związanych z obecnymi dużymi inwestycjami i potrzebą realnego zaciągnięcia mieszkańców do decydowania o przyszłości miasta? W to drugie z lekka powątpiewam. Dyskusja nad przyszłością miasta powinna być prowadzona ciągle, a nie być reakcją na około wyborcze dyskusje mieszkańców. Są narzędzia, żeby to wdrożyć, wiąże się to jednak ze zmianą priorytetów w postrzeganiu rzeczywistości przez urzędników. Ale wszystko da się zrobić. Czas w takich przypadkach działa na korzyść. 2-3 lata funkcjonowania nowego modelu i ludzie się przyzwyczajają.
Jest jeszcze coś, w obecną stałość uczuć decydentów do partycypacji społecznej w wyznaczaniu kierunków rozwoju gminy można zacząć powątpiewać, gdy posłuchamy burmistrza Karpacza na nagraniu z zeszłego roku.

Maj 2018, Karpacz.
W zeszłym roku, w maju 2018, w Karpaczu miała miejsce konferencja zorganizowana przez Narodowy Instytut Dziedzictwa, która była poświęcona ochronie krajobrazowej w Karpaczu i szerzej w Karkonoszach. Obecni na niej byli samorządowcy, konserwatorzy zabytków i mieszkańcy Karpacza. Burmistrz Radosław Jęcek tak widział problem przeinwestowania i zawłaszczania przestrzeni Karpacza pod budownictwo wielkoskalowe (wypowiedź pochodzi z nagrania dostępnego na portalu Strimeo, 01:15, link pod tekstem): rynek się nasyca, to nie jest tak, że to miasto będzie się rozbudowywać w nieskończoność. Te największe inwestycje są realizowane i tak dużych już nie będzie. Miasto natomiast skupiło się na pozyskiwaniu środków zewnętrznych na skwery i zmiana parków, aby pokazały miasto z innej perspektywy. W zeszłym roku pan burmistrz zdawał się na rynek, w tym promuje referendum mieszkańców.
Gwoli komentarza, rynek niczego nie załatwi, a zwłaszcza jego „niewidzialna ręka”. Rynek obrotem gruntami i nieruchomościami należy do jednej z najbardziej spekulacyjnych ze wszystkich działalności ekonomicznych człowieka. W żadnym kraju, pod żadną szerokością geograficzną rynek nie uregulował w sposób pozytywny dla mieszkańców kwestii przestrzennych. Przecież już w obecnym momencie można mówić o przeskalowaniu czy przeinwestowaniu w pewnych obszarach obu miast karkonoskich.
Poza tym, mówiąc o regulacjach rynkowych, należy mówić o możliwych konsekwencjach. Samorządy z reguły tego unikają, albo przez brak przygotowania merytorycznego, albo przez promowanie jednej drogi rozwoju gminy, albo zdając się na los, czyli co będzie, zobaczymy, na razie robimy, jak wszyscy wkoło. A najprostsze działania rynkowe wiążą się z ruchami w konsumpcji. Za wysokim popytem w krótszej lub dłuższej perspektywie idzie również wysoka podaż, a później nadpodaż. Pierwszym zwiastunem tego, że za kilka lat jakąś branżę dotknie stagnacja, niech będą setki albo i tysiące ofert sprzedaży produktu tej branży, np. apartamentów w hotelach, czy mieszkań pod wynajem i coraz większa rzesza zainteresowanych nią inwestorów. To trochę jak z gorączką spekulacyjną. Kiedy nadchodzi moment, w którym wszyscy wiedzą, że danym dobrem należy się zainteresować, bo rodzi góry złota, należy zacząć wypatrywać na horyzoncie załamania się trendu. Wiedzą to dzieci, powinni i dorośli.

Czy można tylko przeliczać?
Trzymanie się jedynie argumentów natury ekonomicznej, gdzie przestrzeń jest siłą rzeczy przeznaczana pod inwestycje, które mają zapewnić budżetowi Gminy dochód, niesie ze sobą ryzyko utraty kontroli nad rozwojem przestrzennym gminy. Dlaczego Referat Inwestycji spokojnie proceduje sprzedaż kolejnych działek? Dlaczego Pan burmistrz nie dostrzega treści pytania radnego Marcina Michałkowa odnoszącego się do wnioskowanej na sesji sprzedaży działki przy ul. Izerskiej, będącej własnością Gminy, odpowiadając, że nie można łatwo łączyć sprzedaży działki ze wzrostem ruchu samochodowego w mieście, że w ogóle powstanie tam taka inwestycja, o której mówią radni. To prawda, że nie jest to w 100% możliwe, ale pewne rzeczy można łatwiej przewidywać, inne trudniej (zostawiając w planach zabudowę mieszkaniowo-pensjonatową – MP – będzie miastu trudniej przewidzieć podatnika, a przeznaczając pod usługi turystyczne – łatwiej). W wyznaczaniu kierunków rozwoju gminy chodzi też o wybór kategorii podatnika, podatnika zapewniającego stały dochód Gminie, czyli takiego, z którym można wchodzić w długoletnie strategie, tak w projektach miękkich, jak inwestycyjnych. Dobrze też zadbać w mieście turystycznym o strefowanie i różnicowanie funkcjonalne poszczególnych obszarów, dbając jednocześnie o ich zrównoważony rozwój. Te elementy w polskiej przestrzeni są praktycznie nie stosowane przez samorządy i inwestorów. Jeśli naszym gminom faktycznie zależy na jakościowej zmianie polityki przestrzennej miasta, to zacznijmy działać już dziś.

Zaproszenie burmistrza.

Zaproszenie pana burmistrza do dyskusji o przyszłości Szklarskiej Poręby WSZYSTKICH powinno napawać optymizmem. Bądźmy jednak realistami. Słuchając dalszej części sesji, chcę zwrócić Państwa uwagę na wypowiedź radnego Krzysztofa Jahna (czas: 3:12:55), który celnie oddał obecną sytuację Gminy i jej możliwości. Krótko mówiąc, Gmina wyprztykała się z gruntów, w budżecie na 2019 r. mamy ponad 3 mln zł ze sprzedaży działek, a w poprzednich latach bywało więcej, powiedział radny. Za chwilę będziemy żyć z podatków. Tyle radny Krzysztof Jahn. Natomiast pytanie brzmi, czy Gmina zapewniła sobie takiego podatnika, który dostarczy zakładany dochód do budżetu?
Przy obecnej jutrzence wolności dla aparthoteli, konsolidacji pośród głównych inwestorów w karkonoskich kurortach, obecna strategia „pełnej otwartości inwestycyjnej” Szklarskiej może przynieść więcej szkód niż korzyści. Niepokojące ruchy zanotowano pośród największych inwestorów w Szklarskiej Porębie. Wieść gminna niesie, że m. in. panowie Rafał Kordeusz, Artur Michalewski, Dariusz Surynt zawiązali spółdzielnię prawną. Wiadomo, razem możemy poczuć się pewniej. Mając za sobą miliony, zorganizowaną pomoc prawną na wysokim poziomie i działając wspólnie, we wspólnie zdefiniowanym interesie są w stanie rozłożyć na łopatki naszą Gminę, zwłaszcza, że do liderów w stawianiu oporu nie należymy, a w technikach walk jesteśmy ciency.

Referat Inwestycji robi swoje, proceduje do sprzedaży, a po wycenie wie, jak przygotować przetarg. Pytanie radnego Michałkowa, po co sprzedajemy tę konkretną działkę, nie było bezzasadne. Działki, działeczki to nie są jedynie słupki w rachunkach tworzących kolejne budżety. Sprzedając zyskujemy, ale i tracimy, choćby zabezpieczenie finansowe w formie posiadanych aktywów. Także bezpośredni wpływ na przestrzeń. Pozostaje wtedy Gminie wpływ pośredni: WZ, MPZP, studia, strategie, uzgodnienia z innymi instytucjami i od ich jakości oraz ścisłości i rzetelności zależy dalszy rozwój przestrzenny. Wspomnę też, że mamy również propagandę. Tak, nie pomyliłem się. Jesteśmy rozpoznawalną w skali kraju i bliskiej zagranicy miejscowością turystyczną. Działania z zakresu propagandy, czyli jak się teraz ufnie określa działalność medialną, można dozować i wykorzystywać do promowania własnego planu i własnej definicji obecnej sytuacji. Gdy Miasto oddaje piłkę, trudno się dziwić, że dzieje się, co się dzieje. Dominują więc reklamy promujące pewny zysk z inwestycji budowlanych pod wynajem, zlokalizowanych w pięknych okolicznościach przyrody, pięknych, przynajmniej na chwilę obecną.

Barbara Nowak-Obelinda, Wojewódzki Konserwator Zabytków na Dolny Śląsk, na ubiegłorocznej konferencji w Karpaczu stwierdziła bez owijania w bawełnę: w Karpaczu na bazie istniejących ustaleń planistycznych stało się wiele niedobrego. Czy w przestrzeni naszego miasta nie dochodziło i nie dochodzi do podobnych sytuacji? Inaczej to widać w Karpaczu, może dlatego, że Szklarska ma 3 razy taką powierzchnię.

Zacznijmy działać.
OK, dobra, mamy, co mamy, jesteśmy, gdzie jesteśmy. Dalsze narzekanie w próżnię będzie równie efektywne, jak wołanie o referendum, bez świadomości, jakie pytania w nim zawrzeć (bo chyba nie,: „Czy jest Pani/Pan za dalszym powstawaniem apartamentowców w naszym mieście?”). Teraz musimy już działać razem, skoro do tej pory Miasto szło osobno, mieszkańcy sobie, przedsiębiorcy sobie, a inwestorzy wg planu „co się da”, co też przyniosło mizerny efekt, przynajmniej dla krajobrazu miasta, jego walorów wypoczynkowych i kto wie, czy nie dla finansów Gminy w perspektywie kilkuletniej.

Wojewódzka Konserwatorka Zabytków zaproponowała uchwalenie parku kulturowego dla pewnych obszarów miasta z takim regulaminem, którego zasady nie będą mogły być rozwiązane innymi zapisami prawa. To jest oczywiście jakieś rozwiązanie, choć należy się liczyć z ograniczeniami, które mogą się spotkać z oporem, tak mieszkańców, jak gestorów.

Mam trochę przemyśleń i pomysłów, co robić i jak zrobić, aby móc za jakiś czas powiedzieć, że znamy sytuację w Gminie, po przeprowadzeniu jej wieloaspektowej analizy, oraz po zapoznaniu się z opinią mieszkańców. Nie uważam, że referendum będzie tym narzędziem, które pozwoli na jakąkolwiek poprawę obecnej tendencji nadmiernego inwestowania i zabudowywania kolejnych terenów gmin o atrakcyjnej lokalizacji, jak nasza i Karpacz.
O potrzebie dyskusji o naszym mieście piszę, wypowiadam się publicznie od wyborów. Nie tylko ja. Radni, m. in. Piotr Kozioł, Marcin Michałków, Przemek Wiater; na ostatniej sesji Pan burmistrz. Szkoda, że za sprawą głosu z Karpacza, tu „u nasz we wsi” też głośno myślimy. Czas na wspólne działanie. Najwyższy!

Czy referendum to jest to?
Podniosłem już wyżej sens samego referendum. Zadam proste pytanie, jakie pytania mają paść w referendum? Kto je przygotuje i zredaguje: sekretarz miasta, burmistrz? Do tego nasi mieszkańcy będą się wypowiadać w kwestiach, które mogą konkretnie odbić się na finansach gminy.
My mieszkańcy nie działamy w trybie referendalnym, nie mamy w tym doświadczenia, ale też i dużej chęci w uczestniczeniu w procesie podejmowana decyzji dotyczących społeczności lokalnych. Czy spotkanie przy urnie może coś zmienić?
Referendum zostawi nas dalej z problemem, ale urzędnicy będą usprawiedliwieni z dalszego „procedowania”. A stawką jest realna zmiana, pozyskanie jak najszerszego zainteresowania i zaangażowania mieszkańców we wspólne działanie.
Pytanie podstawowe, natury technicznej, czy zrobimy to sami, czy zrobi to ktoś za nas, w sensie firma zewnętrzna? Pytam naprawdę serio, dostrzegając i plusy i minusy takiego rozwiązania. Czy sami podołamy temu przedsięwzięciu? Może warto spojrzeć szerzej na problemy zgłaszane przez mieszkańców Karpacza i Szklarskiej Poręby, ale też i Piechowic i traktować je, jako wspólne?

Robimy konsultacje sami czy zlecamy?
Zlecenie na zewnątrz niesie ze sobą dwie pułapki. Jedna, to że nas uśpi – załatwiliśmy, czekamy na efekt analizy i działań; druga, że ludzie z zewnątrz opracują takie dane, jakie dostaną z UM i sami zbiorą – tu wiele zależy od zamówionej firmy, od jakości jej pracy, wiedzy i doświadczenia pracowników pozyskujących i analizujących dane. Wydaje się, że najlepiej połączyć kogoś z zewnątrz z szeroko przygotowaną grupą urzędników i mieszkańców.
Przeprowadzenie rzetelnych konsultacji społecznych wiąże się:

– z gruntownym przygotowaniem założeń i sposobu konsultacji, aby mieć pewność, ze to o co się zapytamy naszych mieszkańców będzie zrozumiale odebrane;
– z przyjęciem ścisłego harmonogramu, aby nie zgubić odpowiedniego natężenia uwagi u szklarskich;
– z wdrożeniem postanowień konsultacji, ich efektu do realnych działań Gminy.

Bez tego ostatniego elementu w całej pełni odsłoni się jałowość włożonego wysiłku i pracy w „zasięgnięcie opinii mieszkańców”.

Od czego zacząć zatem?
Niezbędne jest wspólne spotkanie w szerokim gronie mieszkańców, panów burmistrzów, kierowników poszczególnych referatów, radnych, społeczników i specjalistów/branżystów mieszkających w Szklarskiej Porębie. Radny Marcin Michałków mówił mi swego czasu o potrzebie zorganizowania swoistego „okrągłego stołu” w Gminie. Myślę, że w naszej Gminie nie ma aż takich napięć, jak w końcówce PRL-u, ale szeroki dialog mógłby na stałe wejść w praktykę naszego samorządu.
Efektem spotkania powinien być zdefiniowany zakres i opracowany harmonogram prac z mieszkańcami w poszczególnych częściach miasta, wraz z wyznaczeniem odpowiedzialnych za prowadzony proces konsultacji urzędników, radnych i społeczników. Ważne jest utworzenie dodatkowego panelu branżystów, operatorów bazy noclegowej oraz inwestorów. Tu mamy szerokie pole do działania dla organu decyzyjnego Gminy, czyli naszego burmistrza.

Spotkania z mieszkańcami.
Formą spotkań i pracy z mieszkańcami będą warsztaty organizowane dla niedużych grup w poszczególnych częściach Szklarskiej Poręby. Przebieg ich powinien zawierać część informacyjną oraz koncepcyjną, opartą na pomysłach i
 przemyśleniach mieszkańców.
Wnioski powstałe na bazie warsztatów powinny zostać zgrupowane, aby stać się podstawą do dalszej dyskusji, również prowadzonej na spotkaniach z mieszkańcami.

W tym momencie będzie też odpowiedni czas na podjęcie decyzji, czy chcemy referendum w Gminie, czy wypracowane wnioski są wystarczającą częścią materiału zbieranego dla podjęcia decyzji o nakreśleniu i wyborze kierunków rozwoju Gminy. Jeśli uznamy, że wnioski i opinie mieszkańców są wystarczające, tzn. już się powielają, to powinny być w odpowiedni sposób wpisanie w zmianę studium kierunków rozwoju i zagospodarowania przestrzennego Szklarskiej Poręby. Referendum może stać się koniecznością, gdy wnioski i opinie mieszkańców będą sprzeczne lub będą się wzajemnie wykluczały (oczywiście przy uwzględnieniu skali takich głosów).

Analiza stanu rozwoju Gminy.
Działaniom z mieszkańcami, w których będą wykorzystywane przede wszystkim metody „miękkie”, będzie towarzyszyć gruntowna analiza społeczno-ekonomiczna obecnego stadium rozwoju Gminy. Uzyskane dane pozwolą na przeprowadzenie pewnych symulacji odnoszących się do możliwych scenariuszy rozwoju Szklarskiej Poręby.
Analiza obecnej sytuacji powinna zawierać takie mierniki, jak (m. in.):

– zatrudnienie w poszczególnych sektorach działalności prowadzonej na terenie Gminy
– zatrudnienie w nowo powstałej tkance wypoczynkowej w mieście
– sytuacja małych i średnich obiektów noclegowych
– przestrzeń przeznaczona pod inwestycje wolna od zabudowy
– istniejące już zezwolenia na przyszłe inwestycje
– struktura ekonomiczna przestrzeni pod inwestycje

Cztery obszary interwencji.
W zakresie tematycznym proponuję skupić się na czterech płaszczyznach uzyskania przez mieszkańców i samorząd możliwego wpływu na politykę przestrzenną Gminy.

Po pierwsze:
> ochrona zabytków, relacje nowego budownictwa do istniejącego – realna ochrona pewnych części (rozważnie uchwalenia parku kulturowego)

Po drugie:
> uchwała krajobrazowa, która będzie częścią postanowień i rozwiązań dotyczących zagospodarowania przestrzennego (nie może być zbiorem przypadkowych pomysłów oraz błędnych lub idealistycznych założeń)

Po trzecie:
> planowanie przestrzenne – przełożenie opinii i wniosków mieszkańców na konkretne parametry planistyczne, której znajdą odzwierciedlenie w nowo przygotowywanych dokumentach prawa miejscowego; objęcie wielostopniowym nadzorem prac zleconych przez Gminę urbanistom

Po czwarte:
> praca z inwestorem (nie jest to proste zadanie, bo inwestor ma częstokroć konkretne oczekiwania względem zakupionej działki, ale należy z nim pracować i z należytym szacunkiem wymagać troski o dobro wspólne, a takim jest np. krajobraz kulturowy); należy zachęcać tych, co już funkcjonują w przestrzeni Gminy do działań inwestycyjnych w mieście o charakterze donatorstwa (mecenatu w przestrzeni miasta) lub partnerstwa publiczno-prywatnego.

Rzetelne konsultacje społeczne to prawdziwe wyzwanie. Jednakże dobrze przeprowadzone oraz dobrze skonsumowane dają Gminie podstawę do wypromowania polityki przestrzennej na dziesiątki lat. Czyli spokój, moi drodzy, na lata, oraz pewność, co do charakteru Gminy, jaką może zapewnić obecne prawo, oczywiście.

 2019 Michał Pyrek

 

Źródła:
https://www.youtube.com/watch?v=dJalr5w0268 (sesja RM z 25.04.2019; wypowiedź burmistrza Mirosława Grafa 3:09:30)
https://www.nj24.pl/article/niech-rozstrzygnie-referendum
https://www.facebook.com/strimeo/videos/1691627354223963/

Poprzedni artykułTak (też) nas widzą
Następny artykułZnikające parkingi
- Reklama -

1 KOMENTARZ

  1. Dziwi mnie postawa Pana Michałkowa, który podważa sprzedaż działki na Białej Dolinie, a na tej samej sesji podniósł rękę za sprzedażą parkingu przy ul. Objazdowej, po wcześniejszym zmniejszeniu jej parametrów parkingowych o 50% na koszt usług. Chyba uważa, że zmniejszenie ilości parkingów w centrum rozwiąże problem komunikacyjny. Dziwi mnie też, że prawie wszyscy radni podnieśli rękę za zbyciem działki, przez którą w studium komunikacyjnym planowana jest nowa droga. Znaczy to, że teraz chcą sprzedać teren, który wiadomo, że w przyszłości trzeba będzie odkupić. Paranoja.

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje