7.1 C
Szklarska Poręba
wtorek, 26 października, 2021

Wyborca A.D. 2018

Wybory dostarczają nam wiedzy o nas i o innych. Czy można posilić się na ostrożną typologię mieszkańców Szklarskiej Poręby w kontekście ich zachowań wyborczych? Myślę, że nie będzie to nadużyciem z mojej strony, gdy taką zaproponuję, mając jednocześnie świadomość, że jest ona niepełna.

1. Zorientowany do wewnątrz. Wyborca tego typu docenia przede wszystkim to, co ma. „Oby gorzej nie było” – wykorzystuje ten motyw do prezentacji swoich preferencji wyborczych. Ceni rozpoznawalność kandydata, nie wnika w meandry zaniedbań i niewykorzystanych szans. Pośród tych osób można wskazać też podtyp, który opiera się wyłącznie na tym co mu zasugeruje sąsiad, rodzina – można go roboczo nazwać wyborcą wsobnym odtwórczym.

2. Aktywny obrońca status quo. Wrogi zmianom, gdyż te w jego ocenie sprowadzą pasmo nieszczęść na miasto (zadłużenie, rozgrzebane i niedokończone inwestycje, kto wie może i wyprzedaż obcym). W rozmowie albo wycofany i traktujący przeciwstawne argumenty jako wrogi przekaz, któremu należy dać odpór (przynajmniej tym, że się go nie przyjmie do wiadomości lub nie będzie się chciało zderzyć przeciwnej opinii z faktami), albo aktywnie szermujący „doniesieniami” o kontrkandydatach, pochodzącymi ze „sprawdzonych” źródeł. Choć funkcjonuje na marginesie, to nie można zapominać o podtypie, który w przypadku magnaterii Rzeczpospolitej określano mianem familii (czyli całej rodziny i klientów, utrzymanków itd.).

3. Zdegustowany. Nie wierzy w bezinteresowność i społecznikowski charakter niektórych wystąpień wyborczych. Znieczulony obietnicami bez pokrycia, programami – kłamstwami wyborczymi, sieczką powyborczego porządku, żądzą władzy kandydatów i decydentów, nieszczerością samego czasu wyborów (usłyszałem od jednego mieszkańca: „wybory, aha, przychodzisz do mnie i zagadujesz, czyli są w tym roku”). Można tu dostrzec wyraźną reakcję na świat polskiej (tylko?) polityki i społeczną niemoc w nawiązaniu konstruktywnej współpracy. W końcu, kto się pcha na stołek? Przedstawiciel tego typu może pójdzie na wybory, choć niekoniecznie odda ważny głos.

4. Olewacz. Samowystarczalny, niczego od nikogo nie potrzebuje, gdyż wie, że nie otrzyma. Przenosi kozacki etos z Dzikich Pól do XXI-wiecznej Polski. Wspaniały przypadek dla pracy u podstaw – satysfakcja gwarantowana – należy się jednakże liczyć z wymuszonym sprintem; wymaga cierpliwości i wielostopniowego podejścia. Liczebnie to okazała grupa mieszkańców.

5. Zorientowany na zewnątrz. Można go z grubsza scharakteryzować w opozycji do introwertyka. Otwarty i porównujący Szklarską Porębę ze światem zewnętrznym, często stosujący określenia: „Szklarska jest ileś lat za kimś”, „w Szklarskiej brak gospodarza”, „w Szklarskiej nic się nie dzieje”. Wszyscy zorientowani wiedzą, że nie jest to do końca prawda, ale czas wyborów nastraja konfrontacyjnie. Ten typ wyborcy dostrzega pracę w innych samorządach w kraju, zna rozwiązania pewnych podobnych bolączek na gruncie innych gmin i powiatów. Sporadycznie porównuje nas do przykładów z zagranicy, choć nie namiętnie i z dużą dozą ostrożności (w końcu nie od parady jest podkreślanie „naszej wyjątkowości”, co w mej ocenie bardzo zbliża nas do Rosjan).

6. Reformator. Według tego wyborcy zmiany w mieście są niezbędne, czy wręcz konieczne. Tutaj można dostrzec przynajmniej 3 podtypy: rzeczników zmiany samej w sobie, czyli głoszących, że niezależnie od czynnika ludzkiego należy dążyć do wprowadzania satysfakcjonujący reformatorów zmian; rewolucjonistów – główne zadanie to wymieść i wprowadzić nowy porządek; ewolucjonistów – mających przede wszystkim na horyzoncie efekt swoich działań: w miarę możliwości spójną wspólnotę, otwartą na współdziałanie, świadomą swych potrzeb i charakteru zamieszkiwanej przestrzeni, zmianę postrzegając jako proces wymagający czasu, woli i wytężonej pracy.
Na zaproponowane typy nakłada się sfera uświadomienia sobie problemów lub jej brak. Nie oszukujmy się, wyborcy nie czytają dokumentów przygotowywanych przez gminę (trudno się im dziwić, kiedy zdarza się, że nie robią tego burmistrz i radni), są znieczuleni faktem „przyblokowania” („my nic nie możemy, może Warszawa?”, „nie da się przeciwstawić wielkim pieniądzom”), choć dostrzegają negatywne fakty w swoim otoczeniu. Wybory mają im pomóc zrozumieć działanie mechanizmów kontroli i podejmowania decyzji w gminie. Jednak nie tylko sfera uświadomienia może odgrywać znaczącą rolę przy stawianiu znaku „X”. Drugą, według mnie równie ważną, jeśli nie ważniejszą, to sfera emocji. Wytworzenie swoistej więzi między kandydującymi a wyborcami. Emocje nakładają się lub zastępują świadomość o faktach i przekładają się na wynik, choć niekoniecznie na możliwości rozwiązywania problemów społeczności lokalnej.

Powyższa typologia bazuje na moich osobistych doświadczeniach z czasu kampanii wyborczej i ma charakter niepełny, a poszczególne typy nie są rozłączne. Nie będzie więc błędem ocena, że obrońca status quo może być zarazem reformatorem, a zdegustowany nie będzie zorientowany na zewnątrz. Wszak życie jest tyglem.

 

   © 2018 Michał Pyrek

 

Poprzedni artykułŁadnie przegrać
Następny artykułSesja rady 07. listopada
- Reklama -

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje