10.3 C
Szklarska Poręba
czwartek, 21 października, 2021

Cmentarz ewangelicki a sprawa polska

Nie chodzi mi wcale o satyryczne spojrzenie na nas samych, co może obrazować Polak z dowcipu, który na międzynarodowy konkurs na pracę naukową o słoniach zaproponował elaborat pod tytułem “Słoń a sprawa polska”. Nie chodzi mi też o wypełnianie zjawisk, postaw treścią “narodową”, które do przesady jest obecne w przestrzeni publicznej. Co tak trafnie określił Andrzej Bobkowski w “Szkicach piórkiem” opisując swe spotkanie z Polakami we Francji roku 1940: z tymi wszystkimi paniami pułkownikowymi, prezesowymi, panami sekretarzami ministerialnymi, którzy zdaniem Bobkowskiego nawet do wychodka udają się ze słowem “Polska” na ustach.

Nie. Chodzi mi o coś dużo poważniejszego. Jak wpleść historię ziem przejętych przez Polskę po 1945 r., których historia zawiera ledwie mikroskopijne lub żadne okruchy związane z historią Polaków i ich państwowości? Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego rozpisuje co roku konkurs na projekt obchodów Święta Niepodległości. Święto to jest związane z listopadową datą 1918 roku. Listopad owego roku jest znaczący dla całej Europy, ale też świata, którego duża część znajdowała się ówcześnie pod butem europejskich kolonizatorów. Niemcy pamiętają o przegranej wojnie, ale też o rodzącej się republice demokratycznej w rewolucyjnym tyglu lat 1918-1919. Dla wielu narodów Europy Środkowej i Wschodniej to początek okresu samostanowienia po wielu latach, a nawet wiekach bez własnej państwowości.

Cotoletta alla Milanese – schaboszczak niejedno ma imię (źr.: domena publiczna)

Jak świętować Niepodległość Polski w Sudetach Zachodnich, np. Szklarskiej Porębie? Polskość tych ziem rozpoczyna się przecież 27 lat później. Trudno wszak sięgać do legendarnych przypowieści o drużynie księcia Bolesława III zwanego Krzywoustym i na nich budować współczesną tożsamość polskich mieszkańców regionu. Otóż kluczem jest kultura, która nigdy nie jest zamkniętym słojem, spasteryzowanym w celu zachowania długiej świeżości wsadu. To w kulturze przenikają się różne prądy, myśli, ludzie. Kultura nie zna granic, kordonów, straży granicznej, paszportów. Owszem, granice i utrudniony przepływ towarów i ludzi potrafi ją przyblokować, ale nie zmieni jej chłonnego charakteru. Weźmy kulturę kulinarną, jako najpopularniejszy przejaw “swojskości”. Polski schabowy (przepraszam za przykład wegetarian), z zasmażaną kapustą dodajmy. Schaboszczak to nic innego, jak cotoletta alla Milanese, a kapusta kiszona to nic innego, jak saurekraut. I podobnie jest z malarstwem, literaturą, rzeźbą, teatrem, stylami życia, używaniem sztućców, higieną ciała, czy psem na tapczanie.

Na cmentarzu ewangelickim w Szklarskiej Porębie Dolnej spoczywa Carl Hauptmann, brat noblisty Gerharta. Carl nadał ostateczne brzmienie niemieckiemu tłumaczeniu Jana Kaczkowskiego epopei “Chłopi”, autorstwa Władysława Stanisława Reymonta, noblisty. Członkowie Akademii Szwedzkiej przyznającej Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury czytali właśnie to – niemieckie – tłumaczenie “Chłopów”. W powszechnej świadomości pisarzy, rola tłumaczy jest ogromna. W przypadku prestiżowych nagród, wręcz nie do przecenienia. Co zresztą podkreśla tegoroczna noblistka z Polski, Olga Tokarczuk. Czym była Nagroda Nobla dla Polski w pierwszych latach (1924 rok) po odzyskaniu przez nasz kraj niepodległości, tego nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Pytam zatem: reymontowskie Lipce nad Zacken, przepraszam, Kamienną? Czemu nie. Z myślą o przyszłorocznym Święcie Niepodległości złożyłem w imieniu Stowarzyszenia ANASA do Ministerstwa projekt obchodów, których centralnym punktem będzie grób Carla Hauptmanna – sympatyka kultury polskiej – na niemieckim cmentarzu ewangelickim. Teraz ruch po stronie urzędników ministerialnych.

 

 

 

 

2019 Michał Pyrek

 

- Reklama -

1 KOMENTARZ

Skomentuj artykuł

Napisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię

Ostatnie publikacje